Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Skaranie boskie z taką drogą

Janina Wyzińska z Bochotnicy samotnie opiekuje się 21-letnią córką z ciężkim porażeniem mózgowym. Nie radzi sobie z jednym. W okresie roztopów dojazd do jej domu graniczy z cudem.
Do gospodarstwa pani Janiny najkrótszą drogą można dostać się, wędrując ścieżką turystyczną biegnącą obok ruin zamku w Bochotnicy. W okresie zimowym do jej pokonania potrzeba nie tylko butów do wspinaczki, ale przede wszystkim zdrowia. O przeprowadzeniu tamtędy inwalidzkiego wózka, z dorosłym człowiekiem, nie ma absolutnie mowy. Pozostaje dłuższa trasa, polną drogą od strony Gór. Gmina zdołała utwardzić jej sporą część. W błocie tonie jednak 200-metrowy odcinek. Chociaż kłopot dotyczy także pięciu innych gospodarstw, to władze Kazimierza Dolnego do tej pory nie zdołały przyjść z pomocą mieszkańcom. – Przecież doskonale znają sytuację. Uciekają tylko na mój widok. Nie chcą rozmawiać – załamuje ręce pani Janina. Mieszkańcy przysiółka za zamkiem Esterki wielokrotnie zwracali się w tej sprawie do gminy. – Burmistrzowie przyjechali na wizytację, ale w porze suchej, kiedy droga jest przejezdna. Więc problemu nie stwierdzili. Gdyby wybrali się teraz, nawet by nie dojechali – uważają mieszkańcy. Ich zdaniem sprawę załatwiłyby dwie wywrotki gruzu. Burmistrz Grzegorz Dunia doskonale zna problem. – Znam to miejsce. Rzeczywiście, jest kłopot. Należy jednak zrozumieć, że w podobnej sytuacji są również mieszkańcy w innych częściach gminy. To nie brak chęci czy zaniedbanie ze strony gminy, ale zwyczajny brak środków. Przy naszych możliwościach nie jesteśmy w stanie zrobić wszystkiego naraz – mówi Grzegorz Dunia. Władze Kazimierza Dolnego obiecują jednak, że dopilnują, aby najgorsze odcinki drogi zostały udrożnione, ale dopiero wiosną. – W tym momencie nie ma sensu sypać tłucznia w błoto. Trzeba poczekać, aż ziemia wyschnie. Dopiero wtedy można przeprowadzić jakiekolwiek prace. Gdybyśmy wjechali tam teraz ciężarówkami, tylko pogorszylibyśmy sytuację – tłumaczy Dunia. Sprawą pani Janiny zainteresowaliśmy również radnych z Bochotnicy. – Należałoby przyjrzeć się czy odcinki, które akurat teraz utwardzamy, są priorytetowe. Szkoda że pani Janina nie zainteresowała nas tym tematem, bo zgłosilibyśmy to na sesji znacznie wcześniej. Będziemy interweniować w gminie aż do skutku – zapowiada radny Piotr Guz.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama