Hetman ciągle walczy o licencję, Cecherz bliski powrotu
Działacze Hetmana Zamość pracują w pocie czoła, aby piłkarze w rundzie wiosennej mogli jednak wybiec na boisko.
- 09.03.2010 17:27
Prezes Tadeusz Pizoń ma nadzieję, że w środę lub w czwartek uda się uregulować należności wobec Urzędu Skarbowego i ZUS, a to powinno wystarczyć, aby w czwartek PZPN przyznał zamościanom licencję na grę w drugiej lidze.
ternicy Hetmana są także po rozmowach z Przemysławem Cecherzem, który miałby ponownie objąć drużynę.
– Czekają nas dwa bardzo ciężkie dni, ale zrobimy wszystko, żeby wystartować w rundzie wiosennej. Jeszcze przed wyjazdem do Warszawy na posiedzenie Wydziału Dyscypliny chcemy załatwić sprawy z urzędem skarbowym i ZUS.
To odblokuje nam sporo możliwości, będziemy mogli przede wszystkim ubiegać się o pieniądze ze środków na sport kwalifikowany. Dodatkowo udało się nam porozumieć z wieloma innymi osobami, które wycofały swoje egzekucje komornicze. Z piłkarzy nie dogadaliśmy się tylko z Tomaszem Twardawą. Wierzę jednak, że ze wszystkim zdążymy na czas i PZPN pozytywnie odniesie się do naszych działań – mówi prezes klubu Tadeusz Pizoń.
Wydaje się, że sprawa pozyskania piłkarzy ze Spartakusa Szarowola jest już całkowicie zamknięta, bo wczoraj do siedziby Hetmana wpłynął fax od trzecioligowego klubu z informacją, że umowa nie doszła do skutku.
Dlatego, jeśli ekipie z Zamościa uda zagrać się na wiosnę, drużyna zostanie oparta na miejscowych zawodnikach. W grę wchodzą jeszcze piłkarze z kartą na ręku, ale na rynku nie zostało ich zbyt wielu.
– Nie można jeszcze stwierdzić, że na sto procent poprowadzę Hetmana. Potwierdzam, że rozmowy są prowadzone, ale wszystko jest uzależnione najpierw od otrzymania licencji, a później od tego, jakimi środkami będziemy dysponować.
Czasu jest bardzo mało i będzie ciężko zbudować drużynę. Rozmawiałem już z różnymi menedżerami, czy mieliby wolnych zawodników chętnych do występów w Hetmanie. Najważniejsze będą oczywiście czwartkowe wieści z PZPN, czekamy cierpliwie i mam nadzieję, że będą dobre – wyjaśnia Przemysław Cecherz.
Reklama













Komentarze