Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Kolonia Sitno: Spłonął dom, mieszkańcy uciekli, ale stracili dach nad głową

Bogu dziękować, że nikt nie zginął – komentują pożar z dzisiejszej nocy mieszkańcy Kolonii Sitno pod Zamościem. Drewniany dom spłonął doszczętnie, ale mieszkającym tam braciom na szczęście nic się nie stało.
– Obudziły mnie jakieś trzaski – wspomina 52-letni Krzysztof Deryło. – To w kuchni paliła się boazeria. Zdążyłem obudzić brata, próbowałem polewać ściany wodą, ale nic to nie dało. Musieliśmy uciekać. Na dwór wybiegli w tym, w czym spali. – Syn szybko pobiegł do sąsiadów, ale niewiele można im było pomóc – opowiada mieszkająca naprzeciwko Zofia Gładysz. – Spali u nas, ludzie przynieśli ubrania, bo wszystko im się spaliło. Straż pożarna została powiadomiona o pożarze po północy.\\ – Gdy pierwszy zastęp pojawił się na miejscu, cały dach budynku był już w ogniu – informuje Andrzej Szozda, rzecznik prasowy zamojskich strażaków. – Budynek spłonął doszczętnie, ale nie dopuściliśmy do rozprzestrzenienia się ognia na budynek gospodarczy. Spaliło się dosłownie wszystko. – Przede wszystkim zostaliśmy bez dokumentów – rozkłada ręce 49-letni Józef Deryło i wylicza dalej: Spaliły się wszystkie ubrania, dwa telewizory, pralka, lodówka, kuchenka gazowa, piła spalinowa i kosiarka do trawy. Dziś bracia szykują sobie miejsce w tzw. przybudówce, czyli letniej kuchni przy oborze. Pomieszczenie ma ok. 10 mkw. i na razie stoi tam tylko stara wersalka i stół. – Musimy rozebrać i usunąć to, co zostało po naszym domu i od podstaw wybudować nowy – patrzy na pogorzelisko pan Krzysztof. – Damy radę – zapewnia jego młodszy brat. Obaj prowadzą malutkie gospodarstwo, ale przede wszystkim utrzymują się z prac dorywczych. – To bardzo pracowici i porządni chłopcy – chwali sąsiadów pani Gładysz. Dziś rano pogorzelców odwiedzili pracownicy Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. – Przywieźliśmy żywność, a teraz chcemy kupić ubrania i podstawowe sprzęty AGD – mówi Barbara Tor, kierownik GOPS w Sitnie. Zbiórkę odzieży zapowiedział też sołtys wioski. – Na pewno nie zostawimy ich samych sobie – zapewnia Marian Bernat, sekretarz gminy Sitno. – Proponowaliśmy braciom zamieszkanie w budynku szkoły w Stanisławce, ale podziękowali, bo chcą zostać na miejscu. Możesz pomóc Jeżeli ktoś naszych Czytelników chciałby pomóc pogorzelcom, powinien skontaktować się z GOPS w Sitnie, tel. 84 611 26 02.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama