Z dokumentów, do których dotarłem, wynika, że w kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu 53 znajduje się siedem samowolnie zajętych lokali. W pięciu przypadkach zapadły już wyroki eksmisyjne. Trzy wyroki orzekają eksmisję bez prawa do najmu socjalnego, dwa z prawem do najmu socjalnego.
Najstarszy z ujawnionych wyroków zapadł 26 września 2024 roku. Kolejne wydano 4 lutego, 16 lipca i 17 października 2025 roku. Następny wyrok eksmisyjny zapadł 5 listopada 2025 roku. W jeszcze jednej sprawie postępowanie trwa, a wyroku nadal nie ma.
Efekt? Mieszkańcy twierdzą, że mimo kolejnych orzeczeń sądowych sytuacja w budynku praktycznie się nie zmienia.
– Jesteśmy bezsilni – mówią.
Relacjonują codzienne awantury, hałasy, niszczenie części wspólnych budynku, dewastację domofonu, wyrzucanie śmieci na klatki schodowe. Opowiadają też o groźbach kierowanych pod ich adresem przez skrajnie zdemoralizowanych, coraz bardziej niebezpiecznych, patologicznych dzikich lokatorów.
Sprawa trafiła do sądów, urzędników, policji, a nawet do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Miasto zapewnia, że prowadzi procedury odzyskiwania lokali. Problem w tym, że między wyrokiem eksmisyjnym a faktycznym opuszczeniem mieszkania przez dzikiego lokatora często mijają kolejne miesiące. A potem wniosek jest taki, że „dzikusów”, którzy włamują się do lokali i potem bezprawnie je zamieszkują, eksmitować niemalże się nie da.
W najnowszym „Strychu Mazurka” pokazuję, jak wygląda życie mieszkańców kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu 53, dlaczego mimo wyroków eksmisyjnych problem nadal trwa i co na ten temat mówi Zarząd Nieruchomości Komunalnych w Lublinie.
Komentarze