Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Piotr Wiszowaty chce grać, ale na razie nie może. Koziołek machnął ręką

Piotr Wiszowaty zamiast grać może zawiesić buty na kołku. Utalentowany 18-latek ma dość braku porozumienia z Koziołkiem Lublin, który jest właścicielem jego karty zawodniczej. Prezes klubu Sławomir Kozłowski odpowiada: Machnąłem już na to ręką. Niech gra gdzie chce.
W rundzie jesiennej Wiszowaty występował w Hetmanie Żółkiewka. Zima skończyło mu się jednak wypożyczenie do beniaminka IV ligi i przestał być jego zawodnikiem. Przedłużenie umowy wiązało się z nowym porozumieniem włodarzy Hetmana z Koziołkiem Lublin. Nie doszło jednak do niego. – Na pewno nie zostawię go w Żółkiewce – mówił na naszych łamach w styczniu Sławomir Kozłowski, prezes Koziołka. Tłumaczył, że szuka dla piłkarza klubu z wyższej półki. Ale przez dwa miesiące nie znalazł. O Wiszowatym zrobiło się głośno, kiedy pojechał na testy do Austrii Wiedeń. Z transferu za granicę nic nie wyszło. Wrócił do Polski i znów zaczął trenować w Żółkiewce. W międzyczasie zainteresował się nim Start Krasnystaw. Zagrał w nim jeden sparing, po czym znów zniknął. Piłkarz twierdzi, że powód jest jeden. – Nie mogę się dogadać z panem Kozłowskim – tłumaczy Piotr Wiszowaty, z którym rozmawialiśmy wczoraj. – Nie chce oddać mojej karty, żąda za nią duże pieniądze. Już sam nie wiem co robić. Zostałem zablokowany. Koziołek nie ma przecież nawet zespołu seniorów. Nie uśmiecha mi się gra w juniorach przy klasie A, bo wtedy cofnę się w rozwoju. Chyba przestanę w ogóle grać. Trener zespołu z Żółkiewki chętnie przygarnąłby 18-latka do swojego zespołu i podobnie jak sam piłkarz obwinia o wszystko Kozłowskiego. – Ciężko się rozmawia z tym człowiekiem – twierdzi Marek Leszczyński. – Będziemy jeszcze próbowali, ale chyba jedyne wyjście z tej sytuacji to półroczna karencja. Ale szkoda chłopaka, bo w tak młodym wieku powinien jak najwięcej grać. Szef Koziołka odpiera wszystkie zarzuty. – Nikomu niczego nie blokuję. Problem polega na tym, że nikt w ogóle nawet nie próbował ze mną rozmawiać. Jak ktoś do mnie przyjdzie to się dogadamy. Skoro Wiszowaty chce grać w Hetmanie to proszę bardzo. Chciałem mu znaleźć lepszy klub, ale machnąłem już na to ręką, bo on sam nie wie, czego chce. Proszę sobie wyobrazić, że ostatnio przysłał mi SMS-a żebym, delikatnie to ujmując, odczepił się od niego – opisuje Kozłowski. Zapowiada jednocześnie, że nie będzie żądał za transfer piłkarza astronomicznej kwoty. – Tylko tyle, ile mi się należy według przepisów związku – kończy Kozłowski. Do kadry POM Iskry Piotrowice dołączył w minionym tygodniu Bartłomiej Januszko z Górnika II Łęczna. Stał się jak na razie czwartym zawodnikiem, po Adrianie Nowińskim, Łukaszu Michalczuku (Avia Świdnik) i Sławomirze Różyckim (Granit Bychawa), jaki zasilił zespół trenera Konrada Maciejczyka. Sam szkoleniowiec ma jeszcze nadzieję, że działaczom uda się potwierdzić do POM Karola Stępniewskiego z Wierzchowisk i Mateusza Matysiaka ze Stali Kraśnik. Na razie kwestią sporną jest forma ich przejścia. – My chcemy transferu definitywnego, a tamte kluby uparły się na wypożyczenie – mówi Konrad Maciejczyk. I dodaje: Byłbym bardzo zadowolony gdyby obaj zostali u nas. Myślę, że do wtorku wszystko się wyjaśni. Jest już coraz mniej czasu na takie transfery. Jeśli nie przejdą do nas to pewnie zostaną w swoich macierzystych klubach. W sobotę POM miał zagrać sparing z Unią Bełżyce, ale boisko w Strzyżewicach nie nadawało się do tego. Dlatego wczoraj zespół trenował na \"Orliku” w Bychawie. Wszyscy myślą już powoli o wyjazdowym meczu w Łukowie. – Nie wiem jeszcze jak tam zagramy. Na pewno Orlęta to niewygodny rywal. Będą się chcieli włączyć do walki o awans do III ligi. My z kolei mamy odmienny cel, jest nim utrzymanie. Trudno powiedzieć jak to się ułoży – przyznaje Maciejczyk. Zabiega o niego Chełmianka i Stal Poniatowa, tymczasem Kamil Sawa z Hetmana Zamość zagrał wczoraj w barwach Startu Krasnystaw. Swoją obecność na boisku zaznaczył bramką w zremisowanym przez zespół trenera Jarosława Góry 1:1 meczu sparingowym z Lublinianką. W bramce Startu stał 16-letni Sebastian Kowiński z Jedynki Krasnystaw. Z kolei w Lubliniance pojawił się dawno niewidziany Jacek Paździor. Jego kontuzja okazała się na tyle niegroźna, że będzie pomagał drużynie z Wieniawy. Na sto procent wiosną w zespole zagra też Damian Farotimi. – Dogadaliśmy się z Avią i Damian jest już naszym zawodnikiem – mówi Zbigniew Grzesiak, trener Lublinianki. Co ważne, klub nie musiał płacić świdniczanom za de facto swojego wychowanka ani złotówki. – Transfer jest bezgotówkowy. Musimy tylko ponieść koszty rejestracji w związku – dodaje Grzesiak. Postanowił on zostawić też w kadrze Piotra Kachniarza grającego jesienią w A-klasowej Dąbrowicy. Lublinianka Lublin – Start Krasnystaw 1:1 (1:0) Bramki: Martyniak (20) – Kamil Sawa (68). Lublinianka: Zapał – Paździor, Łysek, Kursa, Borowski, Josicz, M. Sebastianiuk, Bartyzel, Oszast, Martyniak, Góral oraz Górski, Farotimi, Wieczorek, S. Kucharzewski, Kachniarz. Start: Kowiński – Berbeć, Iwan, Dowhoszyja, Siwy, Kamil Sawa, Rachwał, Pluta, Suduł, Banasiak, Sadowski oraz Wywrocki, Chariasz, Tchórz, Mazurkiewicz, Kister.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama