Stracili szkoleniowca. Kto zastąpi Dariusza Brytana w Janowiance?
Piłkarze Janowianki na kilka dni przed ligowym meczem z Huraganem zostali bez trenera. Dariusz Brytan w sobotę miał poważny wypadek samochodowy. Szkoleniowiec jest już po operacji. Powoli dochodzi do siebie w szpitalu w Lublinie.
- 23.03.2010 16:38
Do fatalnego w skutkach zdarzenia doszło w sobotę w Rzeczycy (pow. kraśnicki). Brytan wracał samochodem z meczu ligowego swojej byłej drużyny KSZO Ostrowiec Świętokrzyski z Wartą Poznań. Na zakręcie drogi stracił panowanie nad autem i wjechał w drzewo.
Po przewiezieniu do szpitala okazało się, że trener Janowianki ma uszkodzone dwa kręgi kręgosłupa. Lekarze przeprowadzili operację. Z naszych informacji wynika, że zakończyła się ona pomyślnie, rokowania po niej są dobre, a sam Brytan odzyskał już czucie w nogach, którego przez pewien czas nie miał.
Na działaczy i piłkarzy Janowianki informacja o wypadku spadła jak grom z jasnego nieba. – Dowiedziałem się o tym w niedzielę – mówi Tadeusz Rząd, kierownik drużyny z Janowa Lubelskiego. – To dla nas bardzo przykra sprawa. Mam jednak nadzieję, że trener szybko wróci do zdrowia i do zespołu.
Wczoraj piłkarze czwartoligowca spotkali się na zajęciach. Działacze zdecydowali, że na razie trening ma prowadzić jeden z doświadczonych zawodników – Andrzej Wachowicz lub Artur Kielarski. Jeden z nich będzie też wpisany do protokołu sobotniego meczu z Huraganem w rubryce \"trener”. – Potem podejmiemy decyzję co dalej, na razie musimy dać sobie trochę czasu – dodaje Andrzej Krawiec, członek zarządu Janowianki.
Bo wszyscy w klubie liczą na to, że stan zdrowia Dariusza Brytana okaże się na tyle dobry, iż będzie on w stanie szybko wrócić na ławkę trenerską zespół. Choć na razie nikt jeszcze nie rozmawiał z nim na ten temat.
– Teraz najważniejsze jest, aby odzyskał zdrowie. Na szczęście wstępna diagnoza lekarzy mówiąca o częściowym paraliżu, okazała się nieprawdziwa. Najgorsze ma już więc chyba za sobą – opowiada Krawiec.
Tymczasem w obozie lidera, Chełmianki Chełm, panują bardzo dobre nastroje. Nie popsuła ich nawet ostatnia sparingowa porażka 0:4 ze Spartakusem Szarowola. – Nie przykładamy żadnej wagi do tego wyniku – podkreśla Grzegorz Gardziński, prezes Chełmianki. A wszystko z powodu testowania przez trenera Pawła Łapińskiego różnych wariantów gry i ustawienia zespołu. – Jak graliśmy w optymalnym składzie, to było 0:0 – dodaje Gardziński.
Ostatecznie Chełmianka nie zdołała pozyskać Kamila Sergijuka z Granicy Dorohusk i Kamila Sawy z Hetmana Zamość. – Oba kluby uparły się na ich wypożyczenie na rundę, a dla nas było to nie do przyjęcia. Chcemy, żeby zawodnicy, którzy do nas przychodzą, wiązali się z klubem na dłużej – tłumaczy prezes \"biało-zielonych”.
Reklama













Komentarze