Ruszyła IV liga - wicelider zostawił punkty w Nałęczowie
Na inaugurację piłkarskiej wiosny kibice w Nałęczowie nie zobaczyli bramek. To dopiero drugi w tym sezonie remis Cisów. Z kolei Orion po raz czwarty z rzędu podzielił się punktami z ligowym rywalem.
- 27.03.2010 20:33
Przygotowania do tego meczu rozpoczęły się w Nałęczowie już trzy dni wcześniej od doprowadzenia do porządku murawy boiska. Udało się to bardzo dobrze. Ale piłkarzom ten fakt nie za bardzo pomógł. Bo w wielu znakomitych sytuacjach strzeleckich jakie sobie stworzyli podłowali na potęgę.
W pierwszej połowie meczu, przewaga leżała po stronie gości, wspieranych z trybun przez grupę najwierniejszych kibiców. Najbliżej ich uszczęśliwienia był dwukrotnie Przemysław Gorczyca, który raz przestrzelił z 5 m nad bramką Kamila Gołębiowskiego, zaś niewiele później oddał zbyt lekkie uderzenie i piłka znalazła się w rękach golkipera Cisów.
Po tych 45 minutach w obozie gości panowały dobre nastroje. – Mamy przewagę i powinniśmy to wreszcie wykorzystać – powiedział Rafał Piwowarski, piłkarz Orionu, którego spotkaliśmy na trybunach w \"cywilu”. – Na ostatnim sparingu skręciłem staw skokowy i mam dwa tygodnie przerwy w grze – tłumaczy.
W przerwie na murawie rozgrzewali się rezerwowi, a wśród nich Wojciech Kramarz, który w ostatniej chwili dołączył do Cisów z Górnika II Łęczna.
W drugiej odsłonie meczu inicjatywę, ku uciesze kibiców z Nałęczowa, przejęli właśnie gospodarze. W 70 min stuprocentowej sytuacji dla Cisów nie wykorzystał Kamil Dudek, strzelając z 5 m po dośrodkowaniu z rzutu wolnego w bramkarza Orionu.
Niewiele później przed dobrą szansą stanął debiutujący w Cisach Krystian Zawadzki, który był partnerem w ataku Dudka. Nowy nabytek nałęczowian wyszedł na czystą pozycję z Rafałem Jaśkowiakiem, przelobował go, ale piłka przeszła obok słupka. W kolejnej akcji tym razem to Zawadzki dogrywał do Dudka, ale ten ostatni znów trafił w nogi Jaśkowiaka, który zagrał bardzo dobry mecz chroniąc swój zespół od porażki.
Orion nie wygrał meczu od 24 października, notując po drodze same remisy. Dla Cisów to dopiero drugi podział punktów w sezonie, po tym jak w ostatniej kolejce jesieni zremisowały w Piotrowicach 1:1.
Cisy: Gołębiowski – Plewiński, Perduta, Niezbecki, Paluch, Malesa, Lenartowicz, Staniecki (78 Kramarz), Zgierski (46 Kamiński), Dudek, Zawadzki.
Orion: Jaśkowiak – Kuśmierz, Golisz, Kosidlak, Feliński, Witek (60 Szymuś), Gutek, Żarnowski, P. Gorczyca, Kura, Boguszewski.
Żółta kartka: Feliński (O). Sędziował: Huber Ripper (Lublin). Widzów: 200.
Sparta zagrała z Kamilem Sergijukiem w składzie, który przez całą zimę trenował w Chełmiance. Zastąpił Jacka Ziarkowskiego, który musiał pauzować za żółte kartki. Remis w tym meczu nie zadowolił żadnej ze stron. – Przy prowadzeniu 1:0 mogliśmy podwyższyć i byłoby pozamiatane – mówi popularny \"Ziaro”.
– Ale z kolei Roztocze w drugiej połowie też miało sytuację żeby wygrać, więc wynik jest sprawiedliwy. Będziemy szukać trzech punktów w kolejnych meczach – dodaje.
Rzeczywiście, o sporym pechu może mówić Rafał Kycko, który w 60 min przy 1:1 nie trafił do pustej bramki. – Szkoda tego, ale jak nie można wygrać to trzeba przynajmniej zremisować. Myślę, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej – komentuje Krzysztof Rysak, trener Roztocza.
Grę Sparty podglądał z trybun trener Chełmianki Paweł Łapiński. Jego zespół już wkrótce zagra z ekipą z Rejowca.
Roztocze Szczebrzeszyn – Sparta Rejowiec Fabryczny 1:1 (0:1)
Bramki: Kuźma (53) – M. Adamiec (20).
Roztocze: Dobromilski – Paweł Lipiec, Demusiak, Antoszek (76 J. Wachowicz), T. Bielec (89 Rysak), Winkowski, Rajtar, R. Kycko, D. Bielec, Kuźma, Piotr Lipiec.
Sparta: Sajecki – T. Adamiec, Sandomirski, Machnikowski, Mazurczak, M. Adamiec, Ł. Jaruga, Kucharski (70 Kwiatkowski), Sergijuk (80 D. Jaruga), Góra, Ł. Kiejda (80 Lasota).
Żółta kartka: Sajecki (S). Sędziował: Wojciech Rek (Lublin). Widzów: 500.
Kibice Huraganu przecierali oczy ze zdumienia patrząc na skład jaki wystawił na sobotni mecz z Janowianką trener gospodarzy. – Rzeczywiście, skład był eksperymentalny, ale zmusiła mnie do tego sytuacja kadrowa – tłumaczy Marek Pietruk, trener Huraganu.
– Z różnych przyczyn zabrakło kilku zawodników a Daniel Rostek zagrał na nietypowej dla siebie pozycji prawego pomocnika – przyznaje się do błędu szkoleniowiec.
Mimo tego, Huragan mógł zdobyć trzy punkty, ale w 94 minucie rzutu karnego nie wykorzystał Arkadiusz Szczepaniuk. Jego strzał obronił Artur Kielarski, rehabilitując się za swój faul. – Ten mecz miał dwóch bohaterów.
Jednym był wiatr, bo kto z nim grał strzelał bramkę, a drugim Kielarski – śmieje się Tadeusz Rząd, kierownik janowian. Zespół pod nieobecność będącego po wypadku Dariusza Brytana poprowadził Andrzej Wachowicz.
Huragan Międzyrzec Podlaski – Janowianka Janów Lubelski 1:1 (0:1)
Bramki: Wereszczak (67) – P. Chmiel (16).
Huragan: Wójcicki – Cap, Szoman, Wajszczuk, Łocuk, Rostek (75 Mazur), A. Szczepaniuk, Kwaśniewski, Chilimoniuk (55 Krzemiński), Wereszczak, Klujewski.
Janowianka: Kielarski – Sobótka, Wachowicz, Szarowski, Oczkowski (20 P. Sadowski), T. Sadowski, Piecyk, Gąbka, P. Chmiel, Bielak, Bajgierowicz (80 Duda).
Żółte kartki: Wajszczuk (H) – Kielarski (J). Sędziował: Krzysztof Hordejuk (Chełm). Widzów: 200.
• Jak ocenia pan inaugurację rundy w wykonaniu swojego zespołu?
- Chyba każdy jest tego zdania, że pierwsza połowa należała do Orionu i on miał przewagę stwarzając kilka sytuacji bramkowych. Natomiast w drugiej części nasz zespół przejął inicjatywę. Myślę, że mieliśmy więcej z gry i stworzyliśmy kilka naprawdę dobrych sytuacji. Można żałować, że nie zakończyły się one powodzeniem.
• Remis nie krzywdzi nikogo?
- W przekroju całego meczu ten remis jest jak najbardziej sprawiedliwy. Aczkolwiek, patrząc na tabelę, w naszej sytuacji ratują nas tylko zwycięstwa, więc trochę nam szkoda, bo jakiś niedosyt pozostał.
• Liczyliście na coś więcej?
- Liczyliśmy. Wiemy, że Orion jest w o tyle dobrej sytuacji, że nie gra pod żadną presją. O awans nie walczą, spadek im nie grozi więc gra im się na pewno łatwiej. My będziemy chyba do końca niepokoili się o to, czy zostaniemy w tej lidze. Na pewno jest to trudniejsze, bo na zespole ciąży jakaś presja i gra się ciężko.
• Po wzmocnieniach zespół jest jednak chyba trochę silniejszy.
- Myślę, że on dopiero będzie silniejszy, bo w tym meczu szereg zawodników z różnych przyczyn nie mogło wystąpić. Zabrakło Adamczyka, który jest mózgiem zespołu, Gieroby, Polaka i Tupaja. Jeśli wszyscy wrócą to wtedy siła zespołu powinna być jeszcze większa, szczególnie w ofensywie. I mam nadzieje, że zaczniemy wtedy wygrywać więcej meczów.
• Jak w pana ocenie wypadli debiutanci?
- Zawadzki, Niezbecki i Staniecki zagrali od początku. Kramarz dostał szansę tylko na parę minut ze względu na problemy zdrowotne. Ma kłopoty z barkiem więc przy takim twardym i pełnym walki meczu nie chciałem ryzykować. Powiem tak: żaden z nich mnie nie zawiódł. Uważam, że wszyscy zagrali dobrze, zresztą jak cały zespół, który należy pochwalić za zaangażowanie, walkę do końca i ambicję.
• Czyli są powody do optymizmu?
- Myślę, że grając z takim sercem mamy szansę na to żeby w tej lidze pozostać.
Reklama













Komentarze