Karolina Michalczuk wróciła z Grudziądza z dziewiątym medalem mistrzostw Polski
Kibice boksu zdążyli już przywyknąć do tego, że Karolina Michalczuk z każdych kolejnych mistrzostw Polski wraca ze złotym medalem. Tradycją staje się też fakt, że zwycięstwo przychodzi jej niezwykle łatwo. W finale rywalizacji w kategorii do 54 kg nie musiała nawet wychodzić do ringu.
- 27.03.2010 20:01
Joanna Gutowska z KS Piaseczno, która miała być rywalką naszej mistrzyni świata i Europy w starciu decydującym o złocie postanowiła oddać walkę walkowerem.
– Tłumaczyła, że bolała ją ręka, ale chyba po prostu chciała uniknąć mocnego lania – mówi Władysław Maciejewski, trener lubelskiej pięściarki. – Widziała półfinał z udziałem Karoliny i sobie odpuściła. Dobrze, że moja podopieczna podopieczna mogła na tych mistrzostwach przeboksować chociaż pół rundy – dodaje.
Mowa o trwającym niespełna półtorej minuty pojedynku półfinałowym z Izabelą Milczarek z Gwardii Wrocław. Zawodniczka Paco Lublin od początku zaczęła atakować i posłała przeciwniczkę na deski. Jej trener zdecydował o poddaniu swojej podopiecznej. W ćwierćfinale z kolei Michalczuk otrzymała wolny los. W jej wadze do rywalizacji zgłosiło się zaledwie pięć pięściarek, podczas gdy sąsiednie kategorie wagowe były liczniej obsadzone.
O medale mistrzostw Polski w Grudziądzu walczyły 63 seniorki. Najlepszą zawodniczką imprezy została Ewelina Pękalska z PKB Poznań, zwyciężczyni w kategorii 51 kg. Za najładniejszą walkę turnieju uznano finałowy pojedynek w wadze 60 kg pomiędzy Karoliną Graczyk (Zagłębie Konin) i Sandrą Kruk (Kontra Elbląg).
Wśród kadetek srebrny medal wywalczyła Katarzyna Sokół z Hetmana Zamość.
WYNIKI WALK FINAŁOWYCH SENIOREK
46 kg: Aneta Stefaniak (Pomorzanin Toruń) – Daria Jędrysiak (DKB Dąbrowa Górnicza) - 25:4
48 kg: Kinga Ruszczyńska (Czarni Słupsk) – Patrycja Bednarek (PKB Polkowice) 8:4
51 kg: Ewelina Pękalska (PKB Poznań) – Żaneta Cieśla (Kontra Elbląg) 17:9
54 kg: Karolina Michalczuk (Paco Lublin) – Joanna Gutowska (KS Piaseczno), zwycięstwo Michalczuk w.o.
57 kg: Agnieszka Chuda (Skorpion Szczecin) – Magdalena Kierszke (Skorpion Szczecin) 16:2
60 kg: Karolina Graczyk (Zagłębie Konin) – Sandra Kruk (Kontra Elbląg) 8:5
64 kg: Oliwia Łuczak (Wda Świecie) – Magdalena Stelmach (Carbo Gliwice) 6:1
69 kg: Katarzyna Furmaniak (TKKF Siedlce) – Ewa Gawenda (Ruda Śląska) 24:5
75 kg: Lidia Fidura (Walka Zabrze) – Natalia Holińska (Spartakus Szczecin) 27:1
81 kg: Karolina Koszela (Stella Gniezno) – Sylwia Kusiak (FC Koszalin) 14:6
+81 kg: Anna Słowik (Legia Warszawa) – Karolina Bagnowska (Cristal Białystok) 21:3
• Do Grudziądza jechała pani po złoto, ale przebieg wydarzeń zaskoczył chyba nawet panią. Spodziewała się pani, że sprawy ułożą się w ten sposób?
– Faktycznie, nie napracowałam się za dużo. Więcej pracy włożyłam w przygotowania do tych mistrzostw, niż w same występy w ringu. Ale jak to mawia Manny Pacquiao, walki wygrywa się na treningu. Jak się trenuje, tak się później walczy. Ja trenuję od dawna, jestem już doświadczoną zawodniczką i znam swoją wartość.
• Dlaczego rywalka odmówiła wejścia do ringu?
– Sądzę, że zadecydował o tym mój półfinał, w którym dość ostro potraktowałam przeciwniczkę. Gutowska to zobaczyła i chyba dała sobie spokój. Podejrzewam, że finał nie wyglądałby inaczej. Trochę szkoda, bo liczyłam, że ten medal wywalczę w ringu. Ale bardzo się z niego cieszę. To już moje dziewiąte złoto, kolejny laur do kolekcji.
• Najbardziej zawiedzeni byli chyba koledzy z klubu Paco, którzy wybrali się kibicować pani w finałowym pojedynku. Do Grudziądza przyjechał m.in. Łukasz Maciec.
– Szkoda mi chłopaków. Wyjechali z Lublina o północy. Zarwali noc, żeby zobaczyć moją walkę, tymczasem musieli zadowolić się jedynie dekoracją.
• Jakie ma pani plany na najbliższą przyszłość?
– Po świętach jadę na silnie obsadzony turniej w Turcji, gdzie wystąpię jeszcze w kategorii 54 kg. To takie nieoficjalne mistrzostwa świata. Przyjeżdżają tam najlepsze zawodniczki, a organizatorzy ustawiają drabinkę tak, by reprezentantka gospodarzy dotarła do finału. Dlatego po drodze mogę natknąć się na naprawdę mocną rywalkę. Potem czeka mnie memoriał im. Feliksa Stamma. Tam będę już walczyła w kategorii 51 kg.
• Czyli w tej, w której planuje pani startować w igrzyskach olimpijskich w Londynie.
– Wszystkie kolejne występy podporządkowuję właśnie tej imprezie. Chcę cały czas być w formie i wygrywać. Planuję dwa, lub trzy występy w roku w wadze 51 kg, a pozostałe w dotychczasowej kategorii, żeby zbytnio nie obciążać organizmu.
• W tym sezonie najważniejszą imprezą będą jesienne mistrzostwa świata w Bora Bora.
–Zdecydowanie tak. Uważam, że łatwiej jest zdobyć mistrzostwo świata, niż je później obronić, ale zamierzam tego dokonać. Tam prawdopodobnie wystartuję w niższej kategorii wagowej.
Reklama













Komentarze