Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Chmielewski: Giro d\'Italia było spełnieniem moich marzeń

ROZMOWA z Piotrem Chmielewskim, legendą lubelskiego kolarstwa
– Mam nadzieję, że tak, bo od kilku lat w naszym regionie nie było dobrych ekip kolarskich. Wydaje mi się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Bardzo dobrym przykładem jest Aktio-Group Mostostal Puławy. Kilka lat temu nikt nie spodziewał się, że w Puławach powstanie grupa zawodowa. – Dla nich najbliższe starty będą świetną okazją do nauki. Każdy przez to przechodził, więc nie ma powodów do nerwów. – Szkoda tylko, że medal został wywalczony w tak przykrych okolicznościach. Przypadek braci Szczepaniaków, którzy zostali przyłapani na stosowaniu niedozwolonych środków, jest bardzo smutny. – To są młodzi ludzie i nie chciałbym, aby zakazano im całkowicie uprawiać kolarstwo. Uważam, że najlepszą karą w ich przypadku byłaby dwuletnia dyskwalifikacja. Pozwoliłaby im przemyśleć pewne sprawy i uświadomiłaby, że warto jeździć czysto. – Kolarstwo jest teraz na świeczniku i nie wierzę, że inne dyscypliny sportowe są czyste. Nasz problem rozpoczął się od afery Festiny i od tej pory ten smród ciągnie się za nami. – Start w tym wyścigu dla wielu kolarzy jest spełnieniem dziecięcych marzeń. Ja dostąpiłem tego zaszczytu. Z pewnością w wyścigu dookoła Włoch niezwykle ważna jest psychika. Człowiek spędza trzy tygodnie na rowerze, przejeżdża 3,5 tys. kilometrów w bardzo zmiennych warunkach – trzeba być naprawdę mocnym psychicznie, aby to wytrzymać. – Z Tonkowem poznałem się dopiero podczas mojego pobytu w CCC Polsat. Bardzo dobrze dogadywaliśmy się, a podczas Giro spaliśmy w jednym pokoju. To niezwykle miły i sympatyczny człowiek, który zawsze jest chętny do pomocy. – Mario Cippolini. We Włoszech nazywany był lwem i podczas Giro było widać, że rządzi zawodowym peletonem. – Ciężko było mi rozstać się z rowerem. Teraz działam w branży budowlanej i próbuję odnaleźć się w nowej rzeczywistości. – W zimie tak. W czasach, kiedy byłem kolarzem często musiałem trenować w dużym mrozie. Teraz mam ten komfort, że mogę poczekać sobie na ciepłe dni. W przyszłości będę startował w wyścigach amatorskich. Na razie jednak muszę odbyć trzyletnią karencję. To obowiązek każdego kolarza kończącego karierę. Dopiero wtedy uzyskam status amatora.
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama