Waldemar Piotruk: Sandecji zazdroszczę frekwencji
ROZMOWA Z Waldemarem Piotrukiem, prezesem Górnika Łęczna
- 06.04.2010 17:50
– To nie były groźby, tylko porozmawiałem z drużyną i trenerami. Zresztą robię to bardzo często, poza tym jeżdżę na mecze. To ma wpływać mobilizująco.
– I tak się stało. Dodam tylko, że w najbliższej kolejce z Sandecją Nowy Sącz, także potrzebne nam są trzy punkty.
– Nie widziałem takiej potrzeby. Za to cały czas przed zespołem rysuję perspektywę, że wszystko sprowadza się do jednego – wyniku. To on przede wszystkim liczy się dla sponsora i kibiców.
– Mierzymy w miejsce od siódmego w górę. Uważam, że teoretycznie wciąż otwarta jest szansa awansu. Może nikła, ale jest.
– My konsekwentnie robimy swoje i przesuwamy się w górę tabeli. Cały czas trwa zażarta walka o to, kto wejdzie do ekstraklasy i kto spadnie do drugiej ligi. 34 punkty mogą nie wystarczyć do utrzymania. Moim zdaniem wymaganych jest minimum 38. My w tej chwili mamy 31 i do trzeciej w tabeli Sandecji, z którą zmierzymy się w sobotę, tracimy 10. Jeśli wygramy, ten dystans zmniejszy się do 7. A to już niedużo. Tym bardziej, że w tabeli panuje straszny tłok. W nadchodzącej serii chcemy wygrać, ale bez wsparcia kibiców to nie będzie łatwe. Ich doping jest bardzo potrzebny. Tak jak w Łęcznej potrzebny jest futbol na wysokim poziomie. Mam nadzieję, że w sobotę sympatycy Górnika to udowodnią. W Nowym Sączu ostatni mecz oglądało 7 tysięcy widzów! I tego zazdroszczę Sandecji.
– Wcale nie są za wysokie. Na trybunę B można wejść za 10 i 5 zł. Mamy różne ulgi, wejściówki rodzinne. Bilety dopasowaliśmy do każdego kibica.
– Oczywiście, że o następnym również. Naszym niezmiennym celem jest ekstraklasa. Chcemy stworzyć trzon zespołu, który będzie w stanie mierzyć wysoko. I już jesteśmy blisko, potrzebne są tylko niewielkie korekty. Kilku zawodników musi jeszcze udowodnić swoją przydatność, z niektórymi już rozmawiamy. Z Radkiem Bartoszewiczem przedłużyliśmy już umowę o kolejny rok.
– Z tego co wiem, nie ma żadnych obaw. Ale podkreślę jeszcze raz: dla sponsora liczy się wynik sportowy. Bo żeby reklamować swój produkt na stadionie, trybuny muszą być pełne. A ludzie przyjdą na nasz obiekt, kiedy Górnik będzie grał bardzo dobrze. To wszystko jest ze sobą ściśle powiązane.













Komentarze