Jnusz Surdykowski: Wreszcie zagramy w piłkę
ROZMOWA Z Januszem Surdykowskim, napastnikiem Górnika Łęczna
- 09.04.2010 20:34
– Szczerze mówiąc wszyscy cieszymy się na ten mecz. Z tego, co zdążyliśmy się zorientować, nasz najbliższy rywal to jeden z nielicznych zespołów w pierwszej lidze, który naprawdę gra w piłkę. Liczymy, że kibice będą mogli obejrzeć ciekawe zawody, bramki, a my przy okazji dopiszemy do swojego dorobku kolejny komplet punktów.
– Dokładnie, a Sandecja to zupełnie inna drużyna. Nie grają siłowo i nie kopią wyłącznie piłki do przodu \"na aferę”. Analizowaliśmy styl najbliższych rywali i wiemy, jakie są ich mocne strony. Potrafią grać kombinacyjne, a do tego mają w składzie kilka indywidualności.
– Wiemy, że mają kilku groźnych graczy, w tym także piłkarzy ze Słowacji, oraz napastników \"z nazwiskami”. Jednak my skupiamy się na sobie i nie przejmujemy się siłą przeciwników. My też posiadamy swoje atuty.
– Sporo się działo na stadionie Sandecji. Ale nie wszystko zależało od nas, bo swoje trzy grosze dorzucił sędzia. Czerwone kartki dla naszych graczy były mocno dyskusyjne. Zresztą niemal każdy z nas tamto spotkanie zakończył z żółtym kartonikiem na koncie. Dlatego teraz chcemy się zrewanżować rywalom za poprzedni remis. Gdybyśmy kończyli zawody w pełnym składzie, końcowy rezultat mógłby być zupełnie inny.
– Rzeczywiście już za niecałe trzy miesiące wygasa moja umowa, ale wolałbym jeszcze nie wypowiadać się na ten temat. Zobaczymy, co przyniosą najbliższe tygodnie. Kilku chłopaków jest w podobnej sytuacji.













Komentarze