Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Nauczyciele z Puław byli wśród pierwszych, którzy widzieli miejsce katastrofy

Delegacja z Puław była pierwszą cywilną grupą z Polski która została wpuszczona na miejsce katastrofy prezydenckiego Tupolewa.
To miało być kolejne seminarium dla kadry kierowniczej puławskich szkół. W tym roku nauczyciele chcieli zobaczyć jak wygląda system edukacji na wschodzie. W planie wycieczki znalazł się Mińsk, Grodno, później Smoleńsk i groby polskich oficerów w Katyniu. – Gdy organizowaliśmy seminarium nikt nie przypuszczał, że dojdzie tam do kolejnej tragedii, to zmieniło wszystko i wszystkich. Nadało inny wymiar naszemu wyjazdowi – przyznaje Ignacy Czeżyk. – Cel naszej wizyty był zupełnie inny, ale na wieść o katastrofie zweryfikowaliśmy plany. Musieliśmy tam być, złożyć hołd, pomodlić się. Dzięki pomocy polskich prokuratorów wojskowych pracujących na miejscu tragedii oraz naszej ambasady w Moskwie udało nam się dostać na smoleńskie lotnisko. Gdy zaczęliśmy odmawiać różaniec nasze modlitwy mieszały się z warkotem pracującego spychacza. Tam nadal trwają prace, widoczne są skutki katastrofy. To przeżycie nie do opisania. To jak mistyczne przeżycie duchowe – mówi łamiącym się głosem Ignacy Czeżyk. Smoleńsk, czarne skrzynki: Piloci wiedzieli, że mają tylko kilka sekund •Rosjanie? – Obserwowałem ich. Okazywali nam na każdym kroku głębokie uczucie. To biło z ich twarzy. Ludzie, prości ludzie, płakali razem z nami. Przychodzą tam cały czas, przynoszą świece, wieńce, modlą się. Po tym zdarzeniu coś się zmieniło w nas wszystkich. Do naszej grupy dołączyli polscy i rosyjscy dziennikarze, wspólnie odmawialiśmy różaniec, a w tle ten spychacz… – mówi puławianin. Smoleńsk: Katastrofa samolotu Tu 154. Prezydent Lech Kaczyński był na pokładzie. Nikt nie przeżył • Miejsce katastrofy? – Przeszliśmy przez nie. Pokonaliśmy całą tą trasę od miejsca, w którym samolot obniżył lot. Widzieliśmy drzewa, o które zahaczył, wreszcie miejsce jego upadku. To straszne przeżycie. Tam wciąż są wyraźne ślady. Nasi wojskowi w polowych mundurach z biało-czerwonymi opaskami na ramionach pracują non stop. We wszystkim pomagają im rosyjscy koledzy. Byłem dumny gdy na nich patrzyłem. Mieszkaliśmy w tym samym motelu w którym zatrzymali się prokuratorzy, rozmawialiśmy z nimi…

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama