Bogusława Pisiewicz z Mircza wygrała samochód w loterii Dziennika Wschodniego
Jeszcze nigdy w życiu nic nie wygrałam – mówi Bogusława Pisiewicz z Mircza k. Hrubieszowa. Ale kiedyś musi być ten pierwszy raz: przesłany przez nią zestaw kuponów został wylosowany jako zwycięski. Pani Bogusia, która wczoraj obchodziła imieniny, wygrała nissana micrę.
- 19.04.2010 09:52
– Gdy w czwartek zadzwoniono do mnie z tą niespodzianką, byłam zszokowana i myślałam, że to jakaś pomyłka – wspomina pani Bogusława. – Grałam wcześniej w totolotka, ale bez sukcesów, miałam \"jedynkę” albo \"dwójkę”. Pierwszy raz w życiu uśmiechnęło się do mnie szczęście.
Nasza laureatka jest rodowitą mirczanką. Pracowała jako sekretarz gminy, była też radną powiatu hrubieszowskiego. W tej chwili jest na emeryturze.
– Dziennik Wschodni czytam od zawsze, żeby wiedzieć, co dzieje się w regionie – opowiada wczorajsza solenizantka. – Przyzwyczaiłam się do wydań \"papierowych”, choć mamy w domu Internet. Nie jest łatwo dostać wasza gazetę, ale mnie to nie dotyczy. Mam prenumeratę, listonosz codziennie przynosi mi Dziennik Wschodni do domu.
Potwierdza to naczelnik Urzędu Pocztowego w Mirczu.
– Odkąd pamiętam, pani Bogusia zawsze prenumerowała dziennik Wschodni – mówi Irena Lis. – To nasza miła i serdeczna klientka.
Pani Bogusia brała udział w poprzedniej edycji naszej loterii, ale nic nie wygrała. To ją jednak nie zniechęciło i znowu wysłała do Lublina komplet kuponów. Radosną nowiną podzieliła się najpierw z mężem, który leży w szpitalu.
– Chciałam poprawić mu humor, ale i on na początku nie wierzył – opowiada nasza laureatka. – Myślał, że go pocieszam.
Później informacja dotarła do synów Gerarda i Ernesta, w końcu dowiedzieli się o tym przyjaciele i znajomi. Wszystkim trudno w to uwierzyć.
– Ale wszyscy się z tego cieszymy, a ja najbardziej, bo będziemy mogły nowym samochodem jeździć na rehabilitację i do lekarzy – śmieje się Krystyna Pastryk, przyjaciółka pani Bogusi.
Razem przez ponad 30 lat pracowały w Urzędzie Gminy w Mirczu.
– Bogusia to sprawdzona przyjaciółka: razem śmiałyśmy się i płakały, nigdy się na niej nie zawiodłam – opowiada pani Krysia, która jest obecnie na rencie. – Niedawno mówiła nawet, że najwyższa pora zmienić samochód.
– Bo 14-letnie auto już swoje wyjeździło – mówi pani Bogusia, która swoją przygodę za kierownicą zaczynała od fiata 126p. – Nie lubię dużych samochodów, mniejszym łatwiej wcisnąć się na zatłoczony parking. Czerwona micra to piękny prezent na imieniny.
Reklama
Komentarze