Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Hrubieszów: Kranówka w bloku przy ul. Żeromskiego jak pomidorówka

Mieszkańcy wojskowego bloku narzekają na jakość wody. – Jeżeli ktoś przez kilka tygodni nie odkręca kranu, to później z rur wewnętrznych wytrącają się związki żelaza – mówią w PGKiM w Hrubieszowie.
Blok przy ul. Żeromskiego 33 ma 5 lat. Mieszka w nim 20 rodzin. To głównie młode małżeństwa z dziećmi. Nie chcą podawać nazwisk. – Z kranu wieczorami leci szambo – mówi jedna z lokatorek. – W takiej wodzie trudno się wykąpać, zrobić pranie, nie mówiąc już o przygotowaniu obiadu – skarży się jej koleżanka. Wieczorami woda przypomina zupę pomidorową. Szkoda ubrań. – Dlatego niektórzy robią pranie u rodziny – wskazują mieszkańcy. W okolicznych sklepach woda idzie jak woda. – Kupujemy jedną, czasem dwie pięciolitrowe butle dziennie – mówią panie. – Zaopatrujemy się też w specjalne filtry (jeden kosztuje około 30 złotych – red.). Dzieci po kąpieli są w krostach. Płacimy wysokie rachunki za wodę, dlaczego mamy być poszkodowani? W sąsiednim bloku, który jest zamieszkiwany dopiero od 1,5 roku, problem jest taki sam. Podobnie w przedszkolu. Bloki są administrowane przez Wojskową Agencję Mieszkaniową w Lublinie. Niecały rok temu wodę zaczęło dostarczać miejskie przedsiębiorstwo. – Wcześniej była mocno chlorowana, ale można było wytrzymać – słyszymy od rozżalonych lokatorów. Wojciech Ciesielczuk, prezes Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Hrubieszowie, zapewnia, że woda w sieci jest dobrej jakości. – Nie widzę zaniedbać z naszej strony, problem jest w jej małym poborze w lokalach – mówi. – Jakość wody jest uzależniona od sieci wewnętrznej. W blokach mieszkają żołnierze, którzy często wyjeżdżają na misje albo poligony. Woda \"stoi” długo w rurach, dlatego później wytrącają się związki żelaza i zachodzą inne procesy. Średnie zużycie wody w mieszkaniu to 15 m sześc. na rodzinę. W bloku nr 33 wynosi ono miesięczne 11 m sześć., a w sąsiednim bloku 4 m sześć. Te argumenty nie przekonują mieszkańców. – Nasi mężowie zawsze wyjeżdżali na misje i dopóki byliśmy podłączeni do sieci WAM nie było problemu z wodą – mówią. – Wystarczy popatrzyć po rachunkach, żeby się przekonać, że pobieramy dużo wody. Po naszej interwencji pracownicy PGKiM pojawili się na miejscu. – Istotnym problemem może być antyskażeniowy zawór zwrotny na bloku nr 33, który jest niesprawny – dodaje Ciesielczuk. – Jego wymianą powinien się zająć administrator. Prezes PGKiM zapewnia, że na bieżąco będzie monitorować sytuację. Próbki wody bada sanepid.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama