Niedziela w III lidze: Poniatowa i Kraśnik na remis, Spartakus samodzielnym liderem
Przed pierwszym gwizdkiem derbowego spotkania dwóch Stali, z Kraśnika i Poniatowej obie ekipy zapowiadały, że interesuje je komplet punktów. I jak to zwykle w takich sytuacjach bywa mecz zakończył się bezbramkowym remisem.
- 26.04.2010 00:25
Lepsi byli jednak gospodarze i to oni bardziej zasłużyli na trzy \"oczka”.
Goście mieli jednak w składzie Marcina Mańkę, który po raz kolejny w rundzie wiosennej udowodnił, że jest w świetnej formie. Bramkarz \"żółto-niebieskich” dwa razy wygrywał pojedynki sam na sam z Danielem Szewcem.
Wybronił także strzał z bliska Piotra Fulary czy groźne uderzenie Marcelego Packa. Raz dopisało mu też szczęście, bo Filip Drozd przymierzył w słupek. Dla gospodarzy kolejny remis oznacza przedłużenie serii meczów bez zwycięstwa na własnym boisku do dziesięciu.
Drużyna trenera Andrzeja Orzeszka idzie za to na inny rekord. Gracze z Poniatowej w czwartym kolejnym meczu bezbramkowo zremisowali z rywalami i nadal czekają na pierwsze trafienie w rundzie rewanżowej.
– Chyba wisi nad nami jakieś fatum. Nie umiemy po prostu trafić do siatki rywali. Nadal powtarzam jednak, że potrzebujemy jednych zawodów, żeby się przełamać. Moim zdaniem mecz w Kraśniku był typowym spotkaniem na remis, w którym dominowała walka. Niby ten punkcik powinien nas cieszyć, ale w naszej sytuacji musimy zacząć wygrywać – ocenia trener Andrzej Orzeszek.
Po stronie przyjezdnych tym razem najbardziej aktywny był Jarosław Wyroślak, który dwa razy znalazł się w dobrej sytuacji, ale nie potrafił wpisać się na listę strzelców.
– Mamy spory niedosyt po końcowym gwizdku, bo chociaż mecz był wyrównany to my byliśmy znacznie groźniejsi od rywali i naprawdę można było pokusić się przynajmniej o jednego gola. Nikt nie będzie pamiętał, że graliśmy całkiem nieźle, liczy się to, co w sieci.
Trzeba jednak dodać, że robimy postępy. Po ostatnim kiepskim występie z Szarowolą, tym razem było zdecydowanie lepiej. Szkoda tylko, że znowu z powodu kontuzji wypadnie na Artur Bańka. Zanosi się na to, że dwa lub trzy tygodnie będzie musiał odpocząć od piłki – przekonuje trener kraśniczan Sławomir Adamus.
Stal Kraśnik – Stal Poniatowa 0:0
Kraśnik: Kozłowski – Binkiewicz, Sawczuk, Ławryszyn, Fulara, Stadnicki (70 Dydo), Bańka (30 Pacek), Dziedzic, Szewc, Szakow (80 Banach), Drozd.
Poniatowa: Mańka – Frączek, Styżej, Miszczuk, Gołębiowski, Strug (89 Majchrowski), Szczawiński, Prasnal, Kaczmarek, Wyroślak (86 Jasik), Lindner (90 Olchawski).
Żółta kartka: Szczawiński (Poniatowa). Sędziował: Piotr Burak (Zamość). Widzów: 200.
Spartakus Szarowola po weekendowej serii gier jest już samodzielnym liderem trzeciej ligi lubelsko-podkarpackiej.
Piłkarze Trenera Bohdana Bławackiego uporali się z czwartą w tabeli Siarką Tarnobrzeg (1:0). Jedyną bramkę zdobył Nazari Raisza w 14 min zawodów, który huknął z ponad 20 m w okienko.
Co ciekawe gracz przyjezdnych Damian Salek dostał dwie żółte kartki, ale arbiter zawodów tego nie zauważył i pozwolił mu grać dalej.
Spartakus Szarowola – Siarka Tarnobrzeg 1:0 (1:0)
Bramki: Raisza (14).
Spartakus: Waśkiewicz – Hamarnik, Stadnicki, Sękowski, Hordei (60 Diaczuk-Stawicki), Dykij, Raisza, Luc (80 Kowalczuk), Podrygula (83 Stolarczuk), Kozelko (56 Mielniczuk), Droździel.
Siarka: Ćwiczak – Sałek, Kozłowski, Stępień, Łuczakowski, Kabata, Łukawski (65 Madeja), Hynowski, Kwieciński (46 Bobak), Walat (72 Stąporski), Kamiński (53 Mazurkiewicz).
Żółte kartki: Podrygula, Luc, Hordei, Droździel (Spartakus) – Kozłowski, Sałek, Walat(Siarka).
Czerwona kartka: Droździel (90 minuta, za drugą żółtą). Sędziował: Konrad Gąsiorowski (Biała Podlaska). Widzów: 374.
Reklama













Komentarze