Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Drzewa ogołocone z gałęzi. Zostały z nich kikuty

To barbarzyństwo – tak radny Wiesław Nowakowski skwitował tzw. wiosenną przycinkę drzew, która jest wykonywana w Zamościu. Prezydent zapowiedział, że zainteresuje się sprawą. Będą kontrole.
– Bez opamiętania cięte są lipy, brzozy, wierzby… wszystkie drzewa w mieście!– denerwuje się Wiesław Nowakowski. – Mam wrażenie, że w ten sposób ktoś chce się ich pozbyć. Tnie się gałęzie to do samego pnia. Pozostają kikuty. Niektóre wyglądają jak pale przygotowane na nabicie Azji (to jeden z bohaterów Trylogii – red.). Radny Nowakowski (jest także przewodniczącym os. Słoneczny Stok) bacznie obserwuje przycinkę zamojskich drzew. Jest zaniepokojony. Opowiedział o tym radnym na ostatniej sesji RM. – To barbarzyństwo – złościł się. – Doszło do tego, że drzewa wcale nie mają gałęzi, dlatego ptaki je omijają. Efekt? Ostatnio wcale nie widzę na moim osiedlu wróbli. Spotkać takiego to… jakbym zobaczył księżniczkę. Taka to teraz atrakcja. A kiedyś było ich przecież w Zamościu mnóstwo! Radny tłumaczy, że takie barbarzyńskie przycinki są wykonywane przez wspólnoty mieszkaniowe, prywatnych właścicieli, a nawet przez służby miejskie. Według niego najgorzej jest w okolicy ul. Hrubieszowskiej. Jednak są też ulice, które jakoś nie mogą doczekać się zieleni. Tak jest m.in. w pasie drogowym przy ul. Okopowej i Krysińskiego. Przycięte drzewa wyglądają jak kikuty. – To ofiary fantazji facetów z piłami – złości się mieszkaniec jednego z domów przy ul. Krysińskiego. – Widać na nich ślady ich zębów sprzed roku, dwóch, pięciu lat. Pozostały tylko pnie. Wygląda na to, że kilka drzew umarło. – Kiedyś zapytałem jednej z pań dlaczego tak przycina swoje drzewa, to powiedziała mi, że łatwiej potem liście grabić… – dodaje Nowakowski. – Niech ktoś się wreszcie przyjrzy tej barbarzyńskiej wycince i sprawą się zajmie! Taki jest mój apel! Marcin Zamoyski, prezydent Zamościa był tym poruszony. – Słyszałem o takich sytuacjach – mówił na sesji. – Niektórym właścicielom drzewa przeszkadzają, ale nie dostają zgody na wycinki. Co robią? Podcinają je tak długo, aż uschną. Zajmiemy się sprawą. Przekażę wniosek do odpowiedniego wydziału. Sprawdzimy czy przycinki odbywają się zgodnie z przepisami. Co grozi za taką przycinkę gałęzi? – Za uszkadzanie roślinności można nałożyć grzywnę do 1 tys. zł, a strażnik może wypisać mandat do 500 zł – mówi Wiesław Gramatyka, komendant Straży Miejskiej. – Ale dotyczy to bryły korzeniowej drzew. O gałęziach nic nie ma… Można to podciągnąć pod ochronę środowiska, ale tym zajmują się odpowiednie wydziały.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama