Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Katastrofa w Smoleńsku: Archeolog z UMCS poleci na miejsce tragedii

Wolontariusz z Instytutu Archeologii UMCS będzie badać miejsce katastrofy prezydenckiego TU-154. Poleci do Rosji w przyszłym tygodniu, razem z naukowcami Polskiej Akademii Nauk.
O sprawie poinformował w środę po południu minister Michał Boni. – Grupa archeologów z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN i Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie przedstawiła projekt prospekcji terenowej na terenie katastrofy – powiedział minister. – Profesjonalnie, fachowo, z użyciem odpowiednich narzędzi można cały teren przebadać, szukając wszystkich pozostałości – dodał. Na lubelskiej uczelni natychmiast rozdzwoniły się telefony dziennikarzy z całej Polski. Tyle że na UMCS wszyscy szeroko otworzyli oczy ze zdziwienia. – Nic nie wiemy o tym, żeby którykolwiek z naszych pracowników miał lecieć do Smoleńska – mówiła wieczorem Katarzyna Mieczkowska-Czerniak, rzecznik uniwersytetu. Nic o wyjeździe nie wiedział także szef Instytutu Archeologii UMCS prof. Andrzej Kokowski. Sprawa wyjaśniła się dopiero późnym wieczorem. Centrum Informacyjne Rządu poinformowało, że PAN będzie wiodącą instytucją w tym przedsięwzięciu, a ze strony UMCS do Rosji poleci jeden z naukowców. Dziś rano poznaliśmy więcej szczegółów. – Zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami potwierdzam, że nasza uczelnia oficjalnie nie bierze udziału we wspomnianej inicjatywie – mówi Mieczkowska-Czerniak. – Wśród archeologów znajdować będzie się nasz pracownik, który uda się na miejsce katastrofy w charakterze wolontariusza – tłumaczy rzeczniczka. – W związku z tym, że wyjazd ten nie wiąże się z wykonywaniem przez pracownika obowiązków i prac dla uczelni, nie poinformował on o swoim udziale w wyjeździe. To absolutnie nie koliduje z obowiązkami tej osoby na uniwersytecie. Co ciekawe, archeolog lecący do Smoleńska chce pozostać anonimowy. Archeolodzy polecą do Rosji w przyszłym tygodniu. W trakcie prac na miejscu katastrofy prezydenckiego samolotu zgromadzą i zabezpieczą pozostałości, które następnie przekazane zostaną rodzinom ofiar.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama