Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Górnik Łęczna spadnie do II ligi ?

Od trzech najbliższych meczów w dużej mierze będzie zależało, czy Górnikowi uda się uratować miejsce w pierwszej lidze. Niestety, łęcznianie zagrają je na boiskach rywali. A pierwsze już w środę o godz. 17.30 w Kluczborku.
To będzie arcyważne spotkanie. Kto poniesie porażkę, może tego później gorzko żałować. MKS ma w tej chwili 35 \"oczek”, o trzy więcej niż \"zielono-czarni”. A przecież zimą piłkarzy z Kluczborka zgodnym chórem umieszczano w gronie drużyn \"przeznaczonych” do spadku. Runda rewanżowa w wykonaniu podopiecznych Grzegorza Kowalskiego była jednak zadziwiająca. Zwycięstwa w Świnoujściu, Szczecinie czy Poznaniu wywołały podziw i zazdrość konkurencji. – Mogło być jeszcze lepiej – podkreśla Tomasz Copik, były gracz Górnika Łęczna, a teraz filar defensywy MKS. – Szkoda meczów w Lublinie i Stalowej Woli oraz u siebie z ŁKS. Z Górnikiem czeka nas bardzo ważne spotkanie. Jeśli zwyciężymy, a potem zrobimy to samo z Dolcanem, nasze utrzymanie powinno być już pewne. W czym tkwi nasza tajemnica? Dobrze przepracowaliśmy zimę i widać efekty. Nie znajdziecie też u nas wielkich indywidualności. Bo atutem Kluczborka jest kolektyw. Szkoda tylko, że nie będę mógł zagrać, bo mam kłopoty z łydką. A takie mecze wyzwalają przecież emocje. W ekipie gospodarzy zabraknie tylko Copika. Ale i tak trudno się spodziewać, aby MKS rzucił się do ataków. Miejscowi, jak większość zespołów w pierwszej lidze, wolą grę z kontry, niż atak pozycyjny. To zresztą widać po ich wynikach na własnym stadionie. U siebie Kluczbork zanotował tylko cztery wygrane, a na wyjeździe pięć. Górnik za to o niebo lepiej czuje się na własnym obiekcie. Do Łęcznej wracał tylko raz z pełna pulą, ze Świnoujścia. Czy z Kluczborka też mu się uda? Przyjście Mirosława Jabłońskiego odmieniło \"zielono-czarnych”. Przynajmniej w minioną sobotę, kiedy łęcznianie, z zespołu apatycznego, stali się zespołem walecznym. Zagrali też bardziej ofensywnie i stworzyli sporo zagrożenia pod bramką rywali. A wcześniej wypracowanie dogodnych okazji było ich piętą achillesową. Mimo to, nie zmienia to faktu, że już w czterech kolejnych meczach nie zdobyli gola. Co prawda ostatnio z Górnikiem Zabrze cieszyli się z trafienia, ale padło ono ze strzału samobójczego. Czas to zmienić. I wygrać po raz drugi.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama