Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Spartakus potwierdził świetną wyjazdową formę. Ratownik Gromba

Piłkarze Avii Świdnik chcieli jako pierwsi w rundzie wiosennej odebrać wszystkie trzy punkty liderowi z Szarowoli, ale nic z tych planów nie wyszło. Spartakus potwierdził, że jest najlepiej radzącą sobie na wyjazdach drużyną w trzeciej lidze. Podopieczni Bohdana Bławackiego wczoraj ograli rywali 2:0.
Jako pierwsi groźnie zaatakowali jednak gospodarze. Najpierw w dobrej sytuacji znalazł się Andrzej Danielak, ale nie potrafił wpisać się na listę strzelców. Ta sztuka nie udała się również Bartłomiejowi Mazurkowi. Ten drugi miał więcej niż 100 procentową okazję na gola, bo znalazł się trzy metry od bramki rywali, a dodatkowo golkiper gości leżał na murawie. Napastnik \"żółto-niebieskich” trafił jednak... prosto w bramkarza. Te sytuacje szybko się zemściły i w 22 min na listę strzelców wpisał się Igor Kozelko, który przejął długie podanie od... Piotra Waśkiewicza, po czym kiwnął dwóch rywali i posłał piłkę do siatki. – Początek należał do Avii, ale z biegiem czasu radziliśmy sobie coraz lepiej. Po bramce na 1:0 wydaje mi się, że kontrolowaliśmy już sytuację i zasłużenie zgarnęliśmy komplet punktów. Nie przejmujemy się także informacjami, że drugiej ligi w Szarowoli nie będzie. Chcemy zrobić swoje i wywalczyć ten awans, a o resztę będziemy się martwili później – przekonuje bramkarz Spartakusa. W drugiej połowie do ataków znowu ruszyli zawodnicy Avii, ale niewiele z nich wynikało. Kibiców rozruszał dopiero w samej końcówce Siergiej Podrygula, który przejął zbyt lekkie podanie Damiana Paluszka do Kamila Styżeja i spokojnie strzelił do bramki, ustalając przy okazji wynik spotkania. – Moim zdaniem to był bardzo wyrównany mecz, z lekkim wskazaniem na Szarowolę. Widać jednak, że mają mocny skład, bo rezerwowi nie osłabiali drużyny. Myślę, że to była dla moich piłkarzy dobra lekcja i że wyciągniemy z niej odpowiednie wnioski, które zaprocentują w przyszłości – ocenia trener Tomasz Wojciechowski. Avia Świdnik – Spartakus Szarowola 0:2 (0:1) Bramki: Kozelko (22), Podrygula (89). Avia: Styżej – Paluszek, Grzegorczyk, Pielach, Kubiak 80 (Boniecki), Muszyński (75 Król), Orzędowski, Kamiński, Rusiecki (60 Gralewski), Danielak (60 Pranagal), Mazurek. Spartakus: Waśkiewicz – Hamarnik, Sękowski, Stadnicki, Hordei (60 Podrygula), Diaczuk-Stawicki, Raisza (81 Kowalczuk), Temeriwski, Droździel (72 Mielniczuk), Stolarczuk (46 Dykij), Kozelko. Żółte kartki: Pranagal (Avia) – Hordei, Stadnicki (Spartakus). Sędziował: Gerard Żurawski (Mielec). Widzów: 400. Tłumy na trybunach, dobre widowisko, obfitujące w sytuacje podbramkowe i polubowny rezultat. Tak w skrócie wyglądały derby pomiędzy radzyńskimi Orlętami, a Podlasiem Biała Podlaska. Gospdoarze mogą jednak mówić o szczęściu, bo jeden punkt uratowali w doliczonymc zase gry. Oba zespoły miały do niedawna nieco kłopotów kadrowych, ale ostatecznie na derby udało się postawić \"na nogi” gospodarzom Pawła Klimkiewicza, a wśród gości od początku na murawie zameldowali się Marek Piotrowicz i Paweł Jędrzejuk. W pierwszej połowie dominowali goście i powinni zdobyć więcej niż jedną bramkę. Dwa razy nie popisał się Piotr Litwiniuk, który w sytuacjach sam na sam przegrywał pojedynki z Krzysztofem Stężałą. Później minimalnie pomylił się również Damian Guzek, który trafił w słupek. W 43 min wreszcie przyjezdni dopięli swego i po uderzeniu Marka Piotrowicza tor lotu piłki zmienił jeszcze Artur Bożyk, dzięki czemu dał swojej drużynie prowadzenie. Po zmianie stron mocniej zaatakowali \"biało-zieloni”, ale kazali czekać swoim kibicom na wyrównanie aż do 91 minuty, kiedy to dokładnie do Gromby podał Marcin Fiedeń, a ten pierwszy w zamieszaniu podbramkowym wpakował piłkę do siatki. – Powinniśmy wcześniej rozstrzygnąć losy tego meczu. Niestety niewykorzystane sytuacje zemściły się na nas w ostatniej chwili. Czujemy oczywiście lekki niedosyt, ale jestem zadowolony z postawy mojej drużyny. Pokazaliśmy niezłą piłkę, a zabrakło skuteczności – ocenia trener Dariusz Banaszuk. Orlęta Radzyń Podlaski – Podlasie Biała Podlaska 1:1 (0:1) Bramki: Gromba (90+1) – Bożyk (43). Orlęta: Stężała – Fiedeń, Gmur, Jakubiec, Kuśmirek, Klimkiewicz (59 Gromba), Ptaszyński, Pliszka (84 Wej), Młynarski, Brzostek (84 Jędruszczak), Romaniuk (70 Grochowalski). Podlasie: Jekimow – Bojarczuk, Bożyk, Jarzynka, Jędrzejuk, Piotrowicz (71 Magier), Mirończuk, Borysiuk, Litwiniuk (90 Woroniecki), Guzek (82 Komar), Stonio (63 Sobiczewski). Żółte kartki: Kuśmirek, Ptaszyński, Wej (Orlęta) – Jarzynka, Borysiuk, Magier (Podlasie). Sędziował: Robert Podlecki (Lublin). Widzów: 750. Po środowym meczu z Podlasiem kibice z Poniatowej pożegnali drużynę trenera Andrzeja Orzeszka gwizdami. Dlatego gospodarze byli podwójnie zmobilizowani przed spotkaniem z Izolatorem. I trzeba przyznać, że w pełni zrehabilitowali się za wpadkę w środku tygodnia, bo już po 32 minutach prowadzili 2:0, a ostatecznie wygrali różnicą trzech goli. Miejscowi rozegrali najlepsze zawody w tej rundzie. Ciężko przyczepić się do kogokolwiek. Bardzo dobrze w środkowej linii radził sobie Tomasz Prasnal, który przy okazji w 18 min popisał się piękną, indywidualną akcją. Były gracz Górnika Łęczna przebiegł z piłką przy nodze kilkadziesiąt metrów, a przy okazji minął kilku rywali, po czym pewnym strzałem pokonał Witolda Kwaśnego. Drugie trafienie dla Stali zaliczył Marcin Nowak, po asyście Karola Struga. Nowak ustalił także wynik w 78 min, po uderzeniu z bliskiej odległości. Bramek mogło być jednak znacznie więcej, ale i tak sympatycy Stali powinni być zadowoleni, bo w tym sezonie nie oglądali jeszcze tak przekonywującego zwycięstwa swoich pupili. Przy okazji miejscowi zdobyli też pierwszy w tej rundzie komplet punktów u siebie. - Bardzo nam zależało, żeby zmazać plamę po meczu z Podlasiem i cieszymy się, że plan wykonaliśmy. Można powiedzieć ze to był to nasz najlepszy mecz w tej rundzie. Do tej pory graliśmy dobrze, ale brakowało wyników. Tym razem zdecydowanie dominowaliśmy na boisku i szybko trafiliśmy do bramki rywali – ocenia trener Orzeszek. Stal Poniatowa – Izolator Boguchwała 3:0 (2:0) Bramki: Prasnal (18), Nowak (32, 78). Stal: Radczenko – Frączek, Miszczuk, Styżej (89 Grajper), Gołębiowski, Kaczmarek, Olchawski (88 Wyroślak), Prasnal (90 Kowalski), Nowak, Strug, Lindner. Izolator: Kwaśny – Czopko, Domin, Iwanowski (32 Szpond), Karwat (59 Burak), Kopiec, Krzak, Kwaśny, Porada, Rusin (82 Padiasek), Sierżęga (59 Bereś), Skiba. Żółte kartki: Styżej, Prasnal, Kaczmarek, Lindner (Stal) – Sierżęga, Kopiec, Burak (Izolator). Sędziował: Rafał Krężałek (Krosno). Widzów: 200.
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama