Pierwsza runda dla Avii. Stadion Podlasia ciągle straszy
Świdnicka Avia w starciu ze Stalą Poniatowa była zespołem lepszym i zdecydowanie groźniejszym. Jednak gospodarze górowali nad rywalami przede wszystkim pod względem zaangażowania. W efekcie podopieczni trenera Tomasza Wojciechowskiego ograli rywali 2:0.
- 22.05.2010 21:01
O tym, jak bardzo miejscowym zależało na komplecie punktów, świadczy choćby sytuacja, po której Patryk Grzegorczyk musiał udać się za boczną linię i czekać na pomoc lekarza. Stoper Avii, pomimo rozbitej głowy (potrzebne były cztery szwy), szybko wrócił do gry i nie przebierając w środkach nadal skutecznie zatrzymywał akcję przeciwników.
Pierwszy gol to z kolei efekt szybkiej wymiany podań przez świdniczan i dośrodkowania z prawej strony, które przedłużył jeszcze Bartłomiej Mazurek. Damianowi Rusieckiemu nie pozostawało nic innego, jak z bliska wpakować piłkę do siatki. W pierwszej połowie goście raz na poważnie zagrozili bramce Kamila Styżeja. Jednak Paweł Miszczuk z kilku metrów nie trafił czysto w piłkę, a żaden z jego kolegów nie zdążył z dobitką.
Po zmianie stron ładnym uderzeniem popisał się za to Grzegorz Olchawski, ale i on nie zdołał wpisać się na listę strzelców. Miejscowi także nie rezygnowali z gola, który odebrałby nadzieje poniatowianom. I w 76 min starania Avii zostały nagrodzone. Najpierw \"dżoker” Radosław Muszyński przymierzył z rzutu wolnego w poprzeczkę, a kilka chwil później popisał się świetnym uderzeniem z dystansu w samo okienko bramki rywali.
– Najważniejsze, że w tym natłoku spotkań udało się zdobyć kolejne trzy punkty. Myślę, że wygraliśmy zasłużenie, bo mieliśmy więcej okazji pod bramką Stali. Nie wiem, jakim cudem do siatki nie trafił m.in. Andrzej Danielak, który dwukrotnie znalazł się w stuprocentowych sytuacjach – zastanawia się trener Wojciechowski.
W najbliższą środę druga runda pojedynku Avii ze Stalą, obie drużyny także w Świdniku spotkają się w finale Pucharu Polski okręgu lubelskiego.
Avia Świdnik – Stal Poniatowa 2:0 (1:0)
Bramki: Rusiecki (24), Muszyński (76).
Avia: K. Styżej – Paluszek (75 K. Kowalski), Grzegorczyk, Pielach (49 Kamiński), Kubiak, Gralewski, Orzędowski, Pranagal, Rusiecki (65 Muszyński), Mazurek, Danielak (70 Król).
Stal: Radczenko – Grajper, Frączek, Miszczuk, Gołębiowski (76 Jasik), Kaczmarek, Prasnal, Olchawski (84 A. Kowalski), Nowak, Strug, Lindner.
Sędziował: Konrad Gąsiorowski (Biała Podlaska). Widzów: 450.
Z kolejki na kolejkę stadion w Białej Podlaskiej odwiedza coraz mniej kibiców. I trudno się temu dziwić, bo zawodnicy Podlasia na wiosnę nie potrafią wygrać przed własną publicznością. W sobotę było podobnie, bo gracze Dariusza Banaszuka ulegli Siarce Tarnobrzeg aż 0:3.
Jeszcze do niedawna obiekt przy ul. Piłsudskiego straszył rywali Podlasia, które mogło się pochwalić imponującą serią ponad 40 spotkań bez porażki na własnym boisku. Teraz odstrasza już jedynie miejscowych fanów, bo Marek Piotrowicz i spółka na trzy punkty w Białej Podlaskiej czekają od... 21 października, kiedy to ograli Karpaty Krosno 2:0.
Sobotnie zawody zdecydowanie lepiej zaczęli gospodarze. Niestety wszystko w ich wykonaniu wyglądało nieźle do \"szesnastki” przeciwników. Siarka bez problemu kasowała jednak wszystkie akcje we własnym polu karnym. W efekcie na pierwszy strzał kibice musieli czekać aż do 34 minuty, kiedy szczęścia spróbował Piotrowicz; niestety uderzył z kilkunastu metrów nad poprzeczką.
Nie szło z akcji, niewiele przynosiły także rzuty rożne, a w dodatku w kilku spornych sytuacjach milczał też gwizdek arbitra. Najpierw w polu karnym wyraźnie popychany był Artur Bożyk, a później Wojciech Jarzynka został powalony przez rywali.
W drugiej części zawodów goście zwietrzyli swoją szansę i zaczęli odważniej przedzierać się pod bramkę Podlasia. W 65 min pierwszym ostrzeżeniem był strzał Tomasza Walata. Kilkanaście minut później uderzenie z dystansu Bartosza Madei wylądowało już w bramce debiutującego Michała Krukowskiego. Miejscowi nie mając nic do stracenia poszli do przodu, za co drogo zapłacili. Na 0:2 trafił Piotr Kamiński, a ekipę trenera Banaszuka w samej końcówce dobił jeszcze Paweł Krzemiński.
– Nic nie zapowiadało, że zawody z Siarką zakończymy aż tak fatalnie. Prowadziliśmy grę, ale niestety nie potrafiliśmy na poważnie zagrozić bramce rywali. Nie wiem, skąd ta niemoc. Na pewno nasze boisko nie jest w idealnym stanie, bo po zimie w wielu miejscach jest po prostu nierówne. Uważam jednak, że są w III lidze gorsze płyty – ocenił drugi trener Podlasia Miłosz Storto.
Podlasie Biała Podlaska – Siarka Tarnobrzeg 0:3 (0:0)
Bramki: Madeja (78), Kamiński (89), Krzemiński (90).
Podlasie: Krukowski – Bojarczuk, Bożyk, Mirończuk, Jędrzejuk, Magier (46 Wilawer), Jarzynka (79 Korneluk), Borysiuk, Litwiniuk, Guzek (77 Komar), Piotrowicz (67 Sobiczewski).
Siarka: Ćwiczak – Sałek, Stępień, Beszczyński, Łuczakowski, Łukawski (56 Kamiński), Kabata, Hynowski, Madeja (90 Bażant), Rożek, Walat (86 Krzemiński).
Żółte kartki: Litwiniuk (Podlasie) – Rożek (Siarka).
Sędziował: Michał Pastusiak (Lublin). Widzów: 650.
Reklama













Komentarze