Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Paweł Bielak uratował punkt janowianom

Lublinianka była w sobotę lepsza od Janowianki i powinna wygrać to spotkanie. Tak się jednak nie stało, a punkt dla gości uratował w końcówce meczu... lublinianin Paweł Bielak.
Janowianka zagrała w tym meczu bez swojego podstawowego piłkarza, pełniącego w dodatku obowiązki kapitana zespołu Piotra Gąbki. Opaskę założył za niego w tym dniu Tomasz Szarowski. – W pierwszej połowie zagraliśmy bardzo słabo – przyznaje Tadeusz Rząd, kierownik drużyny z Janowa Lubelskiego. – Lublinianka była zdecydowanie lepsza i przy dobrej skuteczności powinna prowadzić przynajmniej 3:0. W obozie gospodarzy fatalnie nastawione celowniki mieli jednak Grzegorz Góral, Maciej Sebastianiuk i Stefan Kucharzewski. Ten ostatni trafił jednak do siatki Janowianki w 28 min, dzięki czemu lublinianie mogli cieszyć się ze skromnego co prawda, ale jednak, prowadzenia. W drugiej połowie janowianie nieco się przebudzili. – Po przerwie graliśmy już lepiej i mieliśmy nawet szansę wygrać, bo w 90 min gola na 2:1 mógł strzelić Bielak, ale był na spalonym. Z punktu jesteśmy jednak zadowoleni i na pewno w jego zdobyciu pomogło nam szczęście – przyznaje kierownik Rząd. Lublinianie mogą się z kolei czuć rozczarowani. – Szkoda, bo mieliśmy zdecydowaną przewagę i mecz był do wygrania – komentuje Zbigniew Grzesiak, trener Lublinianki. – Przy trzech punktach mogliśmy awansować w tabeli i sytuacja z naszym utrzymaniem już by się raczej wyjaśniła. Ale dobrze, że mamy chociaż ten punkt, który też nie jest zły. Lublinianka Lublin – Janowianka Janów Lubelski 1:1 (1:0) Bramki: S. Kucharzewski (28) – Bielak (85). Lublinianka: Górski – Zieliński, Paździor, Farotimi (70 Bartyzel), Łysek, Sobiech, M. Sebastianiuk, S. Kucharzewski (68 Josicz), Martyniak (60 Oszast), Borowski, Góral (89 Krupski). Janowianka: Drelich – Oczkowski, Sobótka, Szarowski, P. Sadowski, Gajewski (70 Kamiński), T. Sadowski, Duda (46 Mierzwa), Bajgierowicz, Bielak, Piecyk. Żółte kartki: Szarowski, T. Sadowski (J). Sędziował: Konrad Kostrubała (Zamość). Widzów: 200. Piłkarze łukowskich Orląt wygrali na wyjeździe z Huraganem Międzyrzec Podlaski 3:1 i dzięki temu wciąż liczą się w grze o awans do III ligi. Skutecznością błysnął w sobotę Artur Gaj, który zdobył dla przyjezdnych dwa gole. Jednego dorzucił Sylwester Buga i Orlęta mogły wracać do domu w szampańskich nastrojach. Gospodarze postraszyli łukowian tylko raz, kiedy w 59 min kontaktowego gola strzelił 20-letni Hubert Krzemiński. W ostatecznym rozrachunku Huraganowi nie udało się jednak zdobyć choćby punktu. – Ale mieliśmy jeszcze dwie klarowne sytuacje – podkreśla Marek Pietruk, trener Huraganu. Pierwszą z nich, jeszcze w pierwszej połowie zmarnował Daniel Wajszczuk, który przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem. Z kolei w drugiej odsłonie, przy stanie 1:2, Sebastian Mazur wjechał w pole karne Orląt, ale zamiast strzelać dograł piłkę wzdłuż bramki i najpierw spóźnił się do niej Sebastian Wereszczak, a potem bezskutecznie szczęścia próbowali Radosław Klujewski i Arkadiusz Szczepaniuk. – Orlęta absolutnie nie są zespołem na trzecią ligę. Mają co prawda poukładaną grę, ale brakuje im wartościowych zmienników. Nam do utrzymania brakuje jeszcze sześciu punktów. Na poprawę naszego mankamentu, czyli braku skuteczności, jest już za późno, dlatego musimy liczyć tylko na szczęście – kwituje trener Pietruk. Huragan Międzyrzec Podlaski – Orlęta Łuków 1:3 (0:2) Bramki: Krzemiński (59) – Gaj (17, 83), Buga (37). Huragan: Wójcicki – Cap, Szoman, Łocuk, Wajszczuk, Chilimoniuk (62 Mazur), A. Szczepaniuk, Kwaśniewski (80 Rostek), Krzemiński, Wereszczak, Klujewski. Orlęta: Oszust – Wysokiński, Piotr Ozygała, Izdebski, Szewczak, Szlaski, Wryk, Buga, Matuszewski, Kiryło (70 Orzyłowski), Gaj (85 Fortuna). Żółte kartki: Kwaśniewski, Mazur (H). Sędziował: Artur Krasowski (Biała Podlaska). Widzów: 400. Do 90 min piłkarze Roztocza byli bardzo zadowoleni. Ale wówczas Mariusz Adamczyk doprowadził w tym meczu do remisu i znakomite humory gości przekształciły się niemalże w krzyk rozpaczy. Spotkanie dwóch drużyn walczących o utrzymanie zakończyło się remisem co nie zadowoliło żadnej ze stron. Bardziej rozczarowani byli jednak gospodarze, dla których mecz rozpoczął się znakomicie, od bramki Dominika Malesy. – Już do przerwy powinniśmy prowadzić co najmniej 3:1 – uważa Andrzej Depta, trener Cisów. – Wtedy Roztocze już by się nie podniosło. Ale jak się nie wykorzystuje tak dobrych sytuacji to nie ma o czym mówić – dodaje. Gracze z Nałęczowa mogą tylko żałować. Szczególnie Krystian Zawadzki, który trafił w poprzeczkę z 5 m, Kamil Dudek, po którego strzale piłkę z bramki wybił obrońca Roztocza oraz Adam Kramarz. Ten ostatni przeniósł piłkę z 7 m nad poprzeczką. Inna sprawa, że gospodarze mieli do dyspozycji tylko trzynastu ludzi do gry. A to za mało żeby myśleć o skutecznej walce o utrzymanie. Sytuacja Cisów staje się już nie do pozazdroszczenia. – Ale cóż, nie poddajemy się tylko walczymy dalej. Nie będziemy przecież płakać – kwituje trener Depta. Cisy Nałęczów – Roztocze Szczebrzeszyn 2:2 (1:2) Bramki: Malesa (2), Adamczyk (90) – Piotr Lipiec (9, 26). Cisy: Gołębiowski – Plewiński, Lenartowicz, Perduta, Zgierski (81 Gieroba), Malesa, Kramarz, Staniecki, Adamczyk, Dudek, Zawadzki. Roztocze: Dobromilski – J. Wachowicz, Demusiak, Paweł Lipiec, T. Duda (80 Juras), T. Bielec (81 Rysak), Winkowski, Kycko, D. Bielec, Antoszek, Piotr Lipiec (75 Lipski). Żółte kartki: Perduta (C) – Paweł Lipiec, T. Duda (R). Sędziował: Sebastian Ignaciuk (Biała Podlaska). Widzów: 200. Podopieczni trenera Michała Furlepy wygrali w sobotę piętnasty mecz w tym sezonie. Olender nie ogląda się na rywali i jak tak dalej pójdzie, to wkrótce w małej Soli zapanuje ogromna radość z awansu do III ligi. Osłabiony Orion okazał się tylko minimalnie gorszy od wicelidera tabeli. Jedynego gola dla gości strzelił w 32 minucie Patryk Dorosz, który skutecznie zamykał akcję głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. W drugiej połowie Olender mógł podwyższyć wynik, ale dobrej okazji nie wykorzystał Tomasz Albingier, najlepszy strzelec zespołu z Soli. Tym samym wiosenny dorobek niedrzwiczan wciąż nie może się wzbić powyżej dziewięciu punktów. A goście? Gdyby nie wpadka organizacyjna z Lewartem to Olender już po 25 kolejce byłyby samodzielnym liderem tabeli. Szansa, że w liczącej ok. 1700 mieszkańców Soli zagości wkrótce III liga jest jednak bardzo duża. Kibice gospodarzy nie mogą mieć żadnych pretensji do swoich zawodników, bo ci walczyli tak jak umieli. Trener Waldemar Wiater delegował do gry w pierwszym składzie 17-letniego Krzysztofa Skibę oraz 19-latków: Michała Piecha i Krzysztofa Żarnowskiego. A w drugiej połowie na murawie pojawił się jeszcze ich rówieśnik Adrian Adamczyk. Co ciekawe, Skiba nie był nawet brany do szerokiej kadry Orionu na rundę wiosenną. Ale kontuzje kilku czołowych zawodników sprawiły, że szkoleniowiec niedrzwiczan nie miał innego wyjścia. Zdolna niedrzwicka młodzież nie dała jednak rady rutyniarzom z Soli. Orion Niedrzwica Duża – Zartmet Olender Sól 0:1 (0:1) Bramka: Dorosz (32). Orion: Kozłowski – P. Gorczyca (73 Adamczyk), Piwowarski, Feliński, Skiba, Piech, M. Gorczyca, Gutek, Witek, Żarnowski, Boguszewski. Olender: Sasim – Łukasik, Dobromilski, Kukiełka, Grelak, Ł. Kusiak, Lalik, Blacha, Dorosz, Albingier (84 Blicharz), A. Kusiak (90 Myszka). Żółte kartki: Piwowarski, Gutek (Orion) – Ł. Kusiak (O). Sędziował: Wojciech Rek (Lublin). Widzów: 150. Hetman Żółkiewka – Unia Bełżyce 1:0 (0:0) Bramka: P. Wójcik (61, z karnego). Hetman: Płonka – Horecki, Sztohryn, Przemysław Skrzypczyński, Szczepiński, Palica, Hirka, Pawelec (46 Zabiegły), Nikonowicz, P. Wójcik (89 Prus), Iwliew (90 Skiba). Unia: Kurzępa – Zieliński, Sidor, Gołociński (66 R. Czępiński), Ręba, Gołofit, R. Samolej, Walęciuk, Boniaszczuk, Cioch, D. Pietras. Żółte kartki: Nikonowicz (H) – Kurzępa, D. Pietras (U). Sędziował: Hubert Ripper (Lublin). Widzów: 400. Łada Biłgoraj – POM Iskra Piotrowice 2:0 (1:0) POM: Tracz – Michalczuk, Wałachowski (70 Zając), Jarmuł, M. Orłowski, Stępień, Szalak (55 Kaczmarczyk), K. Orłowski, Januszko, D. Wronka, Lis. Sędziował: Piotr Wasyluk (Chełm). Lewart Lubartów – Chełmianka Chełm 0:1 (0:0) Bramka: Kasperek (90). Lewart: Wilkołek – Jezior, Dajek, Cyranek, Pszczoła, Bielak, Mitura, Mitaszka, Pożak (78 Krzyżanowski), Kaczmarski, Latek (82 Urbaś). Chełmianka: Porzyc – Słomka, Grzywna, Kogut (55 Dyczko), Postój (78 Fajman), Krzyżak, Drzewicki, Drob, Zdunek, Kasperek (90 Brzozowiec), Knot (60 Wieczorek). Żółte kartki: Kaczmarski, Cyranek (L) – Kogut, Drob (Ch). Sędziował: Krzysztof Hordejuk (Biała Podlaska). Widzów: 300. Start Krasnystaw – Sparta Rejowiec Fabryczny 0:1 (0:1) Bramka: Ziarkowski (35). Start: Ryć – Berbeć, Dowhoszyja, Iwan, Sz. Sawa, Wywrocki (62 Banasiak), Polikowski (69 Chariasz), Bielak, Suduł, Sadowski (46 Kamil Sawa), Kister. Sparta: Sajecki – Machnikowski, Sandomirski, Rossa, M. Adamiec, Sergijuk, Kozioł (90 Chybiak), Kwiatkowski, Kucharski, Mazurek (34 Bodys), Ziarkowski. Żółte kartki: Berbeć, Dowhoszyja, Bielak, Kister (Start) – Sergijuk (Sparta). Sędziował: Michał Ogrodowski (Chełm). Widzów: 400.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama