Na cztery kolejki przed końcem sezonu sytuacja w tabeli IV ligi, zarówno na górze jak i na dole, wciąż nie jest wyjaśniona. W ostatniej serii gier ważne zwycięstwa odniosły Łada Biłgoraj i Sparta Rejowiec Fabryczny. Wreszcie przełamała się też Chełmianka.
MAREK WIECZERZAK
31.05.2010 16:54
Im bliżej końca rozgrywek, tym kibice doświadczają więcej emocji. I tak będzie pewnie do 19 czerwca, kiedy to ostatecznie wyjaśni się, kto awansuje do III ligi, a kto spadnie do okręgówki.
W ostatniej kolejce o zwycięstwo pokusiła się wreszcie Chełmianka.
Trzy punkty w meczu z Lewartem wisiały jednak na włosku do ostatniej minuty. Wtedy gola dla \"biało-zielonych” strzelił Marcin Kasperek. Co ciekawe, jest to pierwsze trafienie 24-letniego zawodnika w tym sezonie. – Nareszcie odetchnęliśmy – przyznaje Krzysztof Zieliński, kierownik Chełmianki.
O pierwszego gola pokusił się też będący ikoną Łady Biłgoraj Ireneusz Zarczuk. Grający trener Łady Biłgoraj przypieczętował zwycięstwo swojej drużyny w bardzo ważnym meczu z POM Iskrą Piotrowice. – To było spotkanie za sześć punktów – mówi Ireneusz Zarczuk.
Podtrzymaliśmy dobrą passę zdobywając w trzech ostatnich meczach siedem oczek.
Skąd taki nagły przypływ formy w zespole z Biłgoraja? – Wyciągnęliśmy wnioski z tego fatalnego początku, przemeblowałem trochę skład, no i udało się – cieszy się szkoleniowiec Łady, która dzięki temu zaczyna uciekać spod topora.
Choć w klubie zdają sobie sprawę, że czeka ich jeszcze wiele pracy. – Ta walka o utrzymanie będzie się toczyć do ostatniej kolejki – przypuszcza Zarczuk.
Oprócz niego, w niedzielę przebudził się także Tomasz Garbacz, który zdobył dopiero swoją pierwszą bramkę w tej rundzie, mimo że jesienią miał ich aż siedem. Usprawiedliwieniem dla gracza Łady jest jednak kontuzja, jakiej doznał tuż przed startem rundy.
Niespodziankę sprawiła Sparta Rejowiec wygrywając na wyjeździe ze Startem Krasnystaw. Kibice gospodarzy mieli sporo zastrzeżeń do pracy sędziego Michała Ogrodowskiego z Chełma. Czy słusznie?
– Uważam, że nie, bo arbiter mylił się w obie strony i jeśli już miałbym mieć pretensje to do naszych zawodników – odpowiada Tomasz Pomian, drugi trener Startu.
Broni nie składa też Hetman Żółkiewka, który według części kibiców, w kontrowersyjnych okolicznościach wygrał z Unią Bełżyce.
– Karny był ewidentny – zarzeka się Marek Leszczyński, trener Hetmana.
– Unia może natomiast pluć sobie w brodę, bo miała dobre okazje, ale świetnie bronił Maciek Płonka.
Komentarze