Radzyńskie Orlęta spadły do IV ligi, ważna wygrana Stali Poniatowa
Niedzielna porażka Orląt Radzyń Podlaski z Izolatorem Boguchwała spowodowała, że podopieczni trenera Rafała Wójcika oficjalnie pożegnali się z III ligą.
- 07.06.2010 01:06
\"Biało-zieloni” tracą obecnie do miejsca w bezpiecznej strefie tabeli siedem punktów, a do zakończenia rozgrywek pozostały już jedynie dwa mecze.
Od pierwszego gwizdka odrobinę groźniejsi byli goście, ale Paweł Pliszka i spółka szybko opanowali sytuację i przejęli inicjatywę. Najlepsze okazje do zdobycia goli gracze Orląt stworzyli sobie jednak tuż po zmianie stron.
Najpierw w 55 min Piotr Brzostek szykował się do strzału z najbliższej odległości, ale w ostatniej chwili został zablokowany przez rywali. Po chwili dobrą sytuację ponownie miał Brzostek, ale tym razem strzelił tuż obok słupka. Niewykorzystane szanse szybko zemściły się na gospodarzach, bo w 59 min Maciej Rusin wykorzystał dośrodkowanie z lewej strony i głową skierował piłkę do siatki.
Po tym ciosie gracze trenera Wójcika nie potrafili już na poważnie zagrozić bramce Witolda Kwaśnego i w przyszłym sezonie będą grali w IV lidze.
Orlęta Radzyń Podlaski – Izolator Boguchwała 0:1 (0:0)
Bramka: Rusin (59).
Orlęta: Stężała – Kępa (68 Leszkiewicz), Kozłowski, Jakubiec (55 Bednarczyk), Kuśmirek, Klimkiewicz, Ptaszyński, Pliszka, Młynarski (65 Wej), Brzostek, Gromba (65 Romaniuk).
Izolator: Kwaśny – Czopko, Iwanowski, Karwat (60 Bereś), Kopiec, Cupryś, Rusin (77 Woźniak), Sierżęga, Szpond, Porada (58 Domin), Płonka.
Żółte kartki: Krzak, Szpond (Izolator).
Sędziował: Andrzej Kucharski (Zamość). Widzów: 500.
Jak nie idzie, to trzeba coś pozmieniać – mówił przed meczem z Tomasovią Henryk Kamiński, który kilka dni temu zastąpił Andrzeja Orzeszka na stanowisku trenera Stali Poniatowa.
I dotrzymał słowa, bo posadził na ławce rezerwowych występujących do tej pory od pierwszej minuty: Tomasza Prasnala, Ariela Lindnera i Łukasza Kaczmarka. Efekt był widoczny, bo goście wygrali bardzo ważny mecz 1:0 i awansowali na jedenaste miejsce w tabeli.
\"Żółto-niebiescy” zaskoczyli miejscowych agresywną grą i wysokim pressingiem. A gracze Zbigniewa Kuczyńskiego odczuwali jeszcze trudy środowego spotkania w Świdniku, gdzie musieli grać na bardzo mokrej murawie.
Długo wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem, ale w końcówce oba zespoły miały swoje szanse na gole. Najpierw Ireneusz Baran z 5 m posłał piłkę tuż nad poprzeczką, a po chwili dośrodkowanie z rzutu rożnego przyniosło gościom zwycięskie trafienie, którego autorem był zupełnie niepilnowany w polu karnym Marcin Nowak.
- Jestem bardzo zły z powodu tej porażki, ale Stal naprawdę pokazała się z bardzo dobrej strony. Myślę jednak, że gdyby Irek strzelił na 1:0, to zdobylibyśmy trzy punkty. Nie pozostaje nam nic innego, jak odrobić te \"oczka” w następnym spotkaniu – ocenia trener Tomasovii.
Tomasovia Tomaszów Lubelski – Stal Poniatowa 0:1 (0:0)
Bramka: Nowak (87).
Tomasovia: Bartoszyk – Raczkiewicz (83 Żurawski), Banaś, Sioma, Skiba (65 Myszkowski), Kusiak (70 Chwała), Ciećko, Wójcik (73 Stefanik), Baran, Pacholarz.
Stal: Mańka – Grajper, Styżej, Miszczuk, Nowak, Szczawiński, Olchawski (60 Prasnal), Gołębiowski, Strug, Jabłoński (81 Lindner), Wyroślak (58 Kaczmarek).
Żółte kartki: Kusiak (Tomasovia) – Frączek, Jabłoński (Stal).
Sędziował: Rafał Krężałek (Krosno). Widzów: 600.
Reklama













Komentarze