Pasem bezpieczeństwa udusił w samochodzie żonę, a później sam popełnił samobójstwo. Ta wersja wydaje się najbardziej prawdopodobna, choć nie można wykluczyć innych. Zwłoki 33-latki i jej męża ujawniono dziś w lesie pod Tomaszowem Lubelskim.
Leszek Wójtowicz
09.06.2010 14:19
– Wszczęliśmy śledztwo w kierunku zabójstwa – powiedział nam dziś Jerzy Piechnik, szef tomaszowskiej prokuratury. Ale dodał, że nie można wykluczyć innych wersji, dlatego śledczy będą sprawdzać, czy nikt nie namawiał małżonków do popełnienia samobójstwa albo im w tym nie pomógł. Kluczowe znaczenie będą miały wyniki zarządzonej sekcji zwłok.
Gdy mieszkający w podtomaszowskich Pasiekach 33-letnia Marzena i jej 30-letni mąż Grzegorz W. nie wrócili we wtorek do domu na noc, rozpoczęto poszukiwania. Na stojące w lesie bmw natknął się funkcjonariusz tomaszowskiej policji, który nie był na służbie. W środku, na fotelu pasażera, ujawniono zwłoki poszukiwanej.
– Kobieta miała zadzierzgnięty na szyi pas bezpieczeństwa – opowiada Andrzej Piwko z tomaszowskiej policji.
Pasa bezpieczeństwa brakowało przy fotelu kierowcy. Odciął go najprawdopodobniej mąż denatki, a następnie powiesił się na nim. Jego zwłoki ujawniono na drzewie, kilkadziesiąt metrów od samochodu.
– To mogło być samobójstwo rozszerzone – konstatuje dr Filip Kościuszko z Centrum Zdrowia Psychicznego w Zamościu. – Powodem mogła być ciężka depresja z objawami psychozy: cały świat się wali, więc uratuję najbliższych. Zabijając ich i siebie, ulżę wszystkim.
Grzegorz W. pochodził z gminy Tarnawatka i mieszkał z żoną u teściów. Małżeństwo nie miało dzieci.
Prokuratura ustala przyczyny i okoliczności tragedii. Dokładne badania wykażą, czy małżonkowie znajdowali się pod wpływem alkoholu albo środków odurzających.
Komentarze