Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Górnik Łęczna pokonał Start Otwock 5:2. Działacze dogadałli się z Zagurskasem

Chociaż Górnik Łęczna strzelił w sobotnim sparingu ze Startem Otwock pięć bramek, to trener Mirosław Jabłoński nadal nie może być zadowolony z formy testowanych napastników. Dużo radości może mu za to dostarczyć Eivinas Zagurskas. Młody Litwin zdobył dwa gole i po raz kolejny potwierdził, że drzemie w nim olbrzymi potencjał.
– Teoretycznie na jego pozycji nie potrzebujemy piłkarza, ale chłopak jest bardzo utalentowany i szkoda byłoby go stracić – powiedział Mirosław Jabłonski. – Jesteśmy już dogadani, zarówno z Nielbą Wągrowiec, jak i samym piłkarzem. Umówiliśmy się na roczne wypożyczenie z opcją transferu definitywnego. Można powiedzieć, że Zagurskas jest już naszym piłkarzem – powiedział Krzysztof Dmoszyński, prezes Górnika. Sobotni sparing był rozgrywany w tropikalnym upale, przez co mecz nie był prowadzony w rewelacyjnym tempie. – Ciężko było nam wytrzymać na ławce rezerwowych, a na boisku było jeszcze bardziej gorąco. Co ciekawe, po spotkaniu moi chłopcy mieli jeszcze rozbieganie, więc w sobotę naprawdę mocno pracowali – dodaje szkoleniowiec. Łęcznianie mieli małe kłopoty z drugoligowcem jedynie w pierwszej połowie, kiedy Start grał bardzo zdyscyplinowanie taktycznie. – Na pewno mamy nad czym pracować. Z tak grającymi przeciwnikami będziemy spotykali się często. Trzeba trochę poćwiczyć przyspieszenie gry – wyjaśnia Jabłoński. Gol dla gości, zdobyty w 21 min przez Igora Migalewskiego, obudził miejscowych, którzy wzięli się do roboty. W 38 min wyrównał Veljko Nikitović, a tuż przed przerwą na prowadzenie łęcznian wyprowadził Kamil Stachyra. – Dopiero dochodzę do siebie po kontuzji, więc zdobyte bramki pomagają mi odzyskać pewność siebie – powiedział szczęśliwy zdobywca gola. Po przerwie na boisku dominował już Górnik, w którym prym wiedli Zagurskas i Dejan Miloseski. – Macedończyk to ciekawy zawodnik. W środowym meczu z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski znakomicie rozrzucał piłki. Ma również niezły strzał z dystansu – komplementuje kolegę Stachyra. W drugiej połowie gola zdobył Łukasz Tumicz, ostatnio występujący w Jagiellonii Białystok. Górnik jednak nie zdecydował się zaangażować go. Podobny los spotkał również Janusza Dziedzica, z którym działacze z Łęcznej nie mogli porozumieć się w sprawie wysokości kontraktu. – Nie możemy pozwolić sobie na stwarzanie kominów płacowych – tłumaczy Dmoszyński. Bramki: Nikitovic (38), Stachyra (45), Zagurskas (49, 69), Tumicz (55) – Migalewski (21), Moryc (61 z karnego). Górnik: Giertl (46 Prusak) – Stefaniuk (46 Bożkow), Sołdecki, Wallace (46 Bartkowiak), Kazimierczak – Stachyra (46 Zuber), Bartoszewicz (46 Zagurskas), Nikitović (46 Miloseski), Nazaruk (46 Żukowski) – Twardowski (46 Bartosiewicz), Tumicz. Start: Bułka (46 Anusiewicz) – Bobrowski (58 Frączek), Mróz, Moryc, Nowotka – Choiński (46 Gromulski, 67 Kozakiewicz), Stańczuk (58 Matwiejczyk), Mazurkiewicz (46 Kęsek), Powałka (46 Iwan) – Migalewski (46 Próchnik), Wocial (46 Kamiński). Sędziował: Tomasz Mikulski (Lublin). Widzów: 100.
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama