Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Katastrofa w Radawcu: Co przez radio krzyknął pilot samolotu?

Nawet kilkanaście miesięcy może potrwać wyjaśnianie przyczyn katastrofy samolotu Zodiac w Radawcu, w której zginęły dwie osoby – poinformował nas wczoraj Jerzy Kędzierski z Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.
Zodiac Ultralight rozbił się w piątek około godz. 19. W maszynie przestał działać silnik. Prawdopodobnie w trakcie lotu doszło także do awarii sterów. Samolot spadł z wysokości ok. 100 metrów. Zginęli doświadczony pilot z Puław i 33-letni mieszkaniec woj. łódzkiego, który studiował w Dęblinie. Komisja wciąż bada przyczyny tej tragedii. Na oficjalne wyniki trzeba będzie jednak poczekać. – Wyjaśnianie sprawy może potrwać nawet rok – ocenia Kędzierski. – Mamy teraz sezon na latanie i badamy też inne wypadki – dodaje. Wrak samolotu przeniesiono do hangaru w Radawcu. Część elementów komisja zabrała do zbadania w warszawskim laboratorium. W wyjaśnieniu wypadku mają pomóc relacje świadków – mieszkańców Radawca, którzy widzieli upadek maszyny. Na raport komisji czeka Prokuratura Rejonowa w Lublinie, która w sprawie wypadku wszczęła śledztwo. Przesłuchała obsługę naziemną lotniska. Zeznania złożył już kierownik lotów, który widział, jak samolot wzbijał się w powietrze. Pomachał jeszcze pilotowi. Gdy nie patrzył już na maszynę, usłyszał przez radio jakieś słowo wypowiedziane przez pilota. Spojrzał na samolot, który zaczął już pionowo spadać w dół. Tuż po wypadku policja zbadała alkomatem pracowników lotniska. Wszyscy byli trzeźwi.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama