Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Obserwuj Dziennik Wschodni na Facebooku!

W sobotę Górnik Łęczna zagra z Piastem Gliwice, zabraknie Nazaruka i Nildo

Po wygranej w Ząbkach poprawiły się humory w Górniku. Łęcznianie poza domem wreszcie wywalczyli pełną pulę. Trochę lepsza zrobiła się także sytuacja kadrowa. Ale lepsza, wcale nie znaczy dobra. Niestety, wciąż nie wiadomo, kiedy do gry gotowy będzie Sławomir Nazaruk.
Kłopoty doświadczonego pomocnika zaczęły się jeszcze przed inaugurację sezonu. Z powodu urazu stawu skokowego Nazaruk nie mógł wystąpić w trzech meczach, w których drużyna uzbierała tylko trzy punkty. Słabo funkcjonowała gra skrzydłami, dlatego w czwartym spotkaniu – z GKS Katowice, 35-letni zawodnik znalazł się w wyjściowym składzie. Był potrzebny i od razu okazał się mężem opatrznościowym – strzelił gola na wagę zwycięstwa. Ale zdrowia wystarczyło jeszcze na trzy mecze. Później ta sama dolegliwość znowu dała o sobie. Niestety, powrót na murawę okazał się przedwczesny. – Nie mam pojęcia, kiedy znowu zagram. I w tej sprawie nie jestem optymistą– przyznaje Sławomir Nazaruk. – Kontuzji stawu skokowego nabawiłem się w sparingu z Sandecją. To nie zostało dokładnie wyleczone. W poniedziałek wyszedłem potruchtać, ale nie dało się. Badania nie wykazały niczego poważnego, jednak cały czas odczuwam ból i biorę zabiegi. Być może potrzebna będzie artroskopia, choć wolałbym poczekać z tym do zakończenia rundy – dodaje. Nie tylko Nazaruka zabraknie w sobotę. Problemy z pachwiną wykluczają również Nildo. Na tę samą dolegliwość narzeka jeszcze Kamil Stachyra, także odpoczywający od zajęć. Do gry za to powinni być gotowi Adrian Bartkowiak, Mariusz Zasada oraz Daniel Bożkow, mający kłopoty z przywodzicielem. Choć dwaj ostatni w środę nie trenowali razem z zespołem. Brakowało też Krzysztofa Kazimierczaka, któremu w ubiegłym tygodniu zmarł ojciec. – Bożkow i Zasada powinni wystąpić z Piastem. Ćwiczą indywidualnie, żeby ich mocno nie obciążać – mówią w klubie. Normalnie pracował za to Bartkowiak. – Miałem uraz mięśnia dwugłowego, ale wszystko jest już w porządku. Czuję się dobrze i jestem do dyspozycji trenera – stwierdził środkowy obrońca. To samo może powiedzieć Wallace Benevente, wracający po żółtych kartkach. Niewiadomo natomiast, kiedy czerwoną kartkę odpokutuje Paweł Magdoń. W czwartek defensor pojedzie na posiedzenie Wydziału Dyscypliny PZPN i wtedy zapadnie ostateczna decyzja.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama