Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zapowiada się spora zmiana w podejściu władz miasta do sportu w Lublinie

Sport w Lublinie jaki jest, każdy widzi. Najpopularniejsze dyscypliny, jak piłka nożna, żużel i koszykówka możemy oglądać na marnym poziomie. W ekstraklasie występują tylko piłkarki ręczne SPR, ale i to, wobec kłopotów finansowych klubu, może się lada moment zmienić.
Ratownikiem fatalnej kondycji sportu w Kozim Grodzie chce zostać Zbigniew Wojciechowski, prezes Lubelskiego Węgla KMŻ Lublin. To on ma być bowiem zastępcą nowego prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka, odpowiedzialnym za sport. Jakie są jego plany? – Nie chcę zdradzać szczegółów dopóki nie obejmę tej funkcji oficjalnie – odpowiada Zbigniew Wojciechowski. I dodaje, że może się to stać już w przyszłym tygodniu. – Zapewniam jednak, że pochylę się nad wszystkimi problemami, z którymi borykają się kluby. Mam pomysł jak uzdrowić sytuację – dodaje. Wiadomo, że to uzdrawianie będzie zgodne z tym, co Wojciechowski głosił w swojej kampanii wyborczej, kiedy ubiegał się o najważniejsze stanowisko w lubelskim Ratuszu. Na debacie zorganizowanej w listopadzie mówił m.in., że miasto powinno określić pewne priorytety we wspieraniu klubów. – Moim zdaniem najważniejsze są koszykówka, piłka nożna i żużel. Powinny powstać spółki akcyjne z dużymi udziałami Lublina. Nawet do pięćdziesięciu procent. Ponieważ nie ma u nas wielu potencjalnych sponsorów, to właśnie miasto powinno wziąć na siebie ciężar utrzymywania klubów, które są dla niego świetną wizytówką – twierdził wówczas Wojciechowski. A to może oznaczać, że wsparcie Ratusza obejmie Motor, LW KMŻ i Olimp-Start. Do tej trójki może jeszcze dołączyć SPR, czego chce Żuk. Dzięki temu te drużyny będą mogły rywalizować na najwyższym poziomie. Tym bardziej, że w ciągu najbliższych trzech lat infrastruktura sportowa w mieście ma się poprawić, m.in. o nowoczesny stadion piłkarski przy ul. Krochmalnej. Hali Globus Lublin nie musi się bowiem wstydzić. Swoje pomysły nowi włodarze miasta mają konsultować z działaczami sportowymi. Czy nie boją się ich sprzeciwu? – Zdaję sobie sprawę z tego, że decyzje mogą być w pewnych środowiskach niepopularne, ale będę miał odwagę je podjąć – zapewnia Wojciechowski.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama