Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Tomasz Barej: Zagramy bez presji

ROZMOWA Z Tomaszem Barejem, nowym trenerem Dwernickiego Stoczek Łukowski
• Mówią, że dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki. Pan tymczasem zdecydował się przyjąć ofertę prezesa Witolda Bekularda i ponownie poprowadzi pan Dwernickiego. – Trener to gorący fotel. Dziś się bywa tu, jutro tam. Ja mieszkam w Stoczku, ale przez ostatnie sześć lat pracowałem bliżej Warszawy. Najpierw dwa lata w Wildze Garwolin, a później cztery w Burzy Pilawa. Miałem już trochę dość tych dojazdów. • Długo się pan zastanawiał nad propozycją Dwernickiego? – Cztery dni. Podyskutowaliśmy trochę w gronie rodzinnym. Szczególnie długo rozmawiałem z małżonką. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że pora, abym więcej czasu zaczął spędzać w domu. Musiałem także wszystko poukładać w Pilawie. Przez cztery lata budowałem tam zespół po spadku z okręgówki. Oparłem go na młodzieży i powoli przynosiło to efekty. Szkoda, że odchodzę z Burzy w takim momencie. • Planuje pan zmiany kadrowe i transfery nowych zawodników? – Wolę postawić na miejscowych graczy. Nie chcemy wzmacniać się na siłę, tylko po to, żeby zostać w czwartej lidze. Będziemy budować zespół na niższą klasę rozgrywkową bez zbędnego ciśnienia na utrzymanie. Dzięki temu zagramy bez presji. Jeżeli uda się utrzymać, będziemy bardzo zadowoleni, ale jeśli spadniemy, to nikt rąk załamywać nie będzie. Wprost przeciwnie, zakasamy rękawy i jeszcze mocniej weźmiemy się do roboty. • Jaki jest pomysł na zespół Tomasza Bareja? – Znam drużynę, do której przychodzę, dlatego wiem, co powinno się zmienić. Pracy na pewno nie zabraknie. Przez ostatnie sześć lat nabrałem sporego doświadczenia. Zrobiłem papiery trenera drugiej klasy i to, czego się nauczyłem będę chciał przełożyć na Dwernickiego. • Utrzymanie, o którym pan mówił pozostaje chyba bardziej w sferze marzeń. – Do bezpiecznego miejsca tracimy aż dziesięć punktów. To dużo, ale odrobienie tej straty jest możliwe. Musimy tylko bardzo mocno w to wierzyć. Ja jestem optymistą i liczę, że się uda. Muszę tylko tę wiarę tchnąć w zawodników. Raz jeszcze powtarzam jednak, że jeśli spadniemy, to także nie będzie tragedii.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama