Pierwsza runda w grupie południowej została zdominowana przez pingpongistów Alfy. I wszystko wskazuje na to, że w czwartym podejściu do ekstraklasy, radzynianie wreszcie odniosą sukces. Choć jej śladem może podążyć również Trefl.
ARTUR OGÓREK
20.12.2010 15:41
Na półmetku zespół Dariusz Wierzchowskiego zgromadził komplet punktów. Alfa Bank Spółdzielczy ma trzy "oczka” przewagi nad Odrą Roeben Głoska i Treflem Stone Master Zamość. – Musiałby się chyba zdarzyć cud nad cudami, aby radzynianie nie utrzymali prowadzenia. Tylko, że takie raczej nie zdarzają – mówi Witold Skubiszewski z Trefla, były gracz Alfy.
– Nam pozostaje walczyć o drugie, premiowane miejsce. Będziemy o nie rywalizowali z Odrą, z którą zremisowaliśmy na wyjeździe 5:5. Nie można wykluczyć, że o kolejności przesądzą sety, a nawet małe punkty. Do rewanżów wystartujemy z trzeciego miejsca, ale była szansa na wyższe. Jednak dawaliśmy pograć także zawodnikom rezerwowym.
Runda rewanżowa zostanie zainaugurowana 8 stycznia. – Musimy postawić wszystko na jedną kartę i zagrać na sto procent. Nie możemy popełniać błędów. Jakich? Na przykład planować dwóch ważnych meczów w trakcie dwóch dni, bo potem o wyniku zaczynają decydować nawet detale – wyjaśnił Artur Daniel, grający trener Trefla. On smak awansu poznał już przed rokiem, kiedy razem z Michałem Dąbrowskim, występując w barwach Olimpii Unii Grudziądz, pokonał w barażu... Alfę.
– Od czterech lat występuję w pierwszej lidze i takiego poziomu jeszcze nie było – podkreśla Maciej Chojnicki, z zespołu beniaminka Edbar Asko 23 Lublin. – Żeby awansować do ekstraklasy, trzeba mieć mocniejszy skład, niż grając w niej o utrzymanie. Uważam, że kto zajmie pierwsze i drugie miejsce, będzie cieszył się z wejścia do ekstraklasy.
To jest niemal równoznaczne. Po prostu grupa południowa jest znacznie silniejsza od północnej. To też trochę nasz pech. Bo w poprzednich latach, z takim składem mielibyśmy miejsce w czołówce. Mimo to powinniśmy do tej pory zgromadzić więcej punktów. Niestety niektóre mecze nie potoczyły się po naszej myśli. Ale pod koniec rundy weszliśmy już chyba na prawidłową ścieżkę.
Lublinianie mogą odegrać pewną rolę w układzie górnej części tabeli, bo już w styczniu zmierzą się z Treflem, Odrą i Alfą. – Jednak ekipa z Radzynia jest najmocniejsza. Pozostaje walka o drugą lokatę – dodał Chojnicki. – To miłe, że rywale mają taką opinię – przyznaje Dariusz Wierzchowski.
– To prawda, że trudniej awansować, niż grać o utrzymanie, ale pierwsza liga rządzi się swoimi prawami. Ja bym jeszcze nie lekceważył Jarosławia, choć mam nadzieję, że dwa najwyższe miejsca zajmą drużyny z naszego regionu. Zaczęliśmy od czwartej ligi i systematycznie wspinaliśmy się do góry. Zawiesiliśmy wysoko poprzeczkę i teraz inni chcą się dotrzeć do tego poziomu.
Komentarze