ROZMOWA Z Konradem Czerniakiem, Najlepszym Sportowcem Lubelszczyzny w 2010 roku
01.02.2011 18:47
Konrad Czerniak wygrał nasz plebiscyt na Najlepszego Sportowca Lubelszczyzny 2010 roku. I trudno się z tym wyborem nie zgodzić, bo w minionych dwunastu miesiącach puławianin udowodnił, że należy do czołówki polskiego pływania. I tym bardziej żal by było stracić utalentowanego zawodnika na rzecz innego klubu, a niestety Czerniak nie przedłużył dotąd umowy z Wisłą.
• W minionym roku wygrywał pan praktycznie wszystko. Nie tylko na basenie, ale i w różnego rodzaju plebiscytach i konkursach. Jak traktuje pan te wszystkie wyróżnienia?
– Miałem okazje wystartować w wielu zawodach, a przy okazji zwiedzić wiele ciekawych miejsc. Jeżeli chodzi o plebiscyty, to bardzo cieszą mnie już same nominacje, ponieważ to spory zaszczyt. Czasem nawet zaskakują mnie miejsca, które potem udaje mi się w nich zająć. Jest to bardzo miłe, bo chociaż często nie ma mnie w rodzinnych stronach to wiem, że kibice o mnie pamiętają i wspierają.
• Co w 2010 roku było największym sukcesem Konrada Czerniaka?
– Trudne pytanie, bo startów było naprawdę mnóstwo, a ja każdy z nich staram się bardzo uważnie przeanalizować. Mistrzostwa Europy były jednak ważnymi zawodami i chyba postawię właśnie na brązowy medal wywalczony podczas tej imprezy.
• Czy był pan szczególnie niezadowolony z jakiegoś występu?
– Z każdego startu staram się wyciągać plusy i minusy, aby w przyszłości nie popełniać błędów. Na mistrzostwach Polski w Szczecinie na 200 kraulem popełniłem podobny błąd, jak rok wcześniej. Wówczas w eliminacjach nie awansowałem bezpośrednio do finału, tylko po wycofaniu się innego zawodnika. Pamiętam, że trener był wtedy wściekły. Na szczęście po południu już się uśmiechnął.
• Jak przedstawiają się plany na 2011 rok? Mówił pan w wywiadach, że najważniejsze będą mistrzostwa świata w Szanghaju i mistrzostwa Europy w Szczecinie?
– Zdecydowanie te dwie imprezy będą moimi priorytetami w najbliższym sezon. Będzie jeszcze sporo innych startów i wyjazdów, jednak szczyt formy będziemy chcieli przygotować właśnie na Szanghaj i Szczecin. W tym roku roku moim marzeniem i celem będzie medal w Chinach, bo mistrzostwa świata to już nie przelewki.
• Czy jest jakiś element, nad którym będzie pan teraz szczególnie pracował?
– To zależy przede wszystkim od okresu treningowego. Obecnie dużą uwagę zwracamy z trenerem na pracę na siłowni oraz trening ogólnorozwojowy.
• Wyjazd do Hiszpanii był strzałem w dziesiątkę, jak długo zamierza pan współpracować z trenerem Bartoszem Kizierowskim?
– Na razie wszystko idzie w dobrym kierunku i chyba tak zostanie. Współpraca cały czas się rozwija, rozpocząłem tutaj studia na, więc nie myślę nad żadnymi zmianami.
• A jeżeli chodzi o przejście do innego klubu, nie pojawiły się ostatnio jakieś propozycje?
– Na dzień dzisiejszy nie mam podpisanej umowy ani z puławskim klubem, ani ze sponsorem. Jeżeli wkrótce nie zapadną jakieś konkretne decyzje, to będę zmuszony rozpatrzyć inne propozycje.
• Co musi pan zrobić, żeby 2011 rok był jeszcze lepszy?
– Miniony rok był dla mnie bardzo dobry, ale mam nadzieję, że nie najlepszy. Muszę jeszcze lepiej i ciężej trenować. Chciałbym poprawić moje rekordy życiowe i taki mam cel na nadchodzący sezon.
Komentarze