Jurij Szatałow, trener Górnika
– Co dotyczy mojego zespołu – dojechaliśmy na ten mecz dopiero w drugiej połowie. Przed przerwą nie było nas na boisku i słabiutko to wyglądało. Zespół nie trzymał się taktyki. Wiedzieliśmy, w jaki sposób prezentuje się Znicz. Grają na napastnika i zgrywają piłkę do Radosława Majewskiego, uruchamiając akcje. Nie mogliśmy dostosować się do gry przeciwnika. Co do samego meczu to w moim odczuciu było to średnie widowisko, bo piłka przez większość czasu znajdowała się w powietrzu. Mam na myśli swoje trenerskie spostrzeżenia, bo być może dla kibiców był to emocjonujący mecz. Było dużo biegania. Znowu muszę porozmawiać ze swoimi zawodnikami abyśmy nie zagrali dwóch różnych połów. Ten problem od czasu do czasu się u nas pojawia, że jedne 45 minut gramy lepiej, a inne gorzej.
– Po przegranej w pierwszym meczu rundy w Niepołomicach słyszeliśmy, że to już koniec naszych szans na utrzymanie – można zamykać szatnię i się rozejść. Jednak ja myślę, że walka o miejsce gwarantujące utrzymanie potrwa do ostatniej kolejki. Nie zakładaliśmy, że przegramy lub zremisujemy mecz ze Zniczem, bo zawsze gramy o trzy punkty.
Bartosz Biedrzycki, pomocnik Górnika
– Rywalizowaliśmy na ciężkim terenie. Wiadomo, że był to mecz za „sześć” punktów bo graliśmy ze Zniczem Pruszków, który także walczy o utrzymanie. Niestety, albo stety zremisowaliśmy 2:2. Pierwsze 30 minut spotkania przespaliśmy i sami strzeliliśmy sobie gola. Później musieliśmy gonić wynik, a rywal mocno się zamurował. Fajnie, że udało się nam wyrównać, ale chcieliśmy ten mecz wygrać i czujemy duży niedosyt.
– Jesteśmy wdzięczni kibicom za wsparcie. Wiadomo jaka jest nasza sytuacja w tabeli, a oni są na każdym meczu i nas wspierają. Mam nadzieję, że w kolejnych spotkaniach również będziemy mogli liczyć na ich wsparcie. Są nam potrzebni bo są naszym dwunastym zawodnikiem.














Komentarze