Lublinianka Lublin to kolejny po Orionie Niedrzwica czwartoligowy klub, nad którym wisi widmo wycofania z rozgrywek.
Michał Beczek
02.02.2011 14:59
Wszystko wskazuje na to, że Lublinianka nie przystąpi do rundy wiosennej w IV lidze (FOT. ARCHIWUM)
– Wyczerpaliśmy już wszelkie możliwości ratowania zespołu. Nasza sytuacja jest teraz bardzo ciężka, a nawet tragiczna. W najbliższych dniach prawdopodobnie ogłosimy upadłość – mówi Zbigniew Grzesiak, trener i działacz klubu z Wieniawy w jednej osobie.
Problemy Lublinianki rozpoczęły się wraz z przejęciem przez miasto terenów od norweskiego inwestora. Paradoksalnie, bo wszyscy spodziewali się wtedy raczej poprawy bytu zasłużonego dla Lublina klubu. – W rzeczywistości straciliśmy jedyne źródło utrzymania, jakim były dzierżawione przez Norwegów obiekty. Dotychczas mogliśmy je wynajmować, dzięki czemu mieliśmy przynajmniej środki na bieżącą działalność. Teraz ich brakuje – tłumaczy Grzesiak.
Szkoleniowiec ma spore pretensje do miejskich radnych i prezydenta. – Obiecywali, że zajmą się Lublinianką, a tymczasem każdy widzi jak jest. Dla nich klub z dziewięćdziesięcioletnią tradycją mógłby przestać istnieć. Obiektywnie muszę jednak przyznać, że przynajmniej z boiskiem nie ma problemów. MOSiR świetnie je przygotowuje i zawsze nam udostępnia. Ale to tylko kropla w morzu potrzeb – dodaje szkoleniowiec.
Nadzieją dla klubu z Wieniawy miało być przejęcie przez bogatego inwestora. Niestety, wiadomo już, że do tego nie dojdzie. Bo Lublinianka S A do której należy miejsce w czwartej lidze cały czas jest własnością Norwegów. I to dość mocno zadłużoną...
– Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie przecież łożył na klub w takiej sytuacji. Czy możliwe jest przejęcie zespołu i miejsca w czwartej lidze przez Viking Lubliniankę lub KS Lublin? To byłoby jakieś rozwiązanie, ale tak się nie stanie, bo żaden z tych podmiotów nie posiada odpowiednich środków finansowych. W tej chwili ostatnią deską ratunku jest wyjaśnienie sytuacji klubu od strony prawnej.
Trzeba skontaktować się z Norwegami i zmusić ich do oddania udziałów w spółce. My nie możemy tego zrobić, bo nie mamy środków ani możliwości. Liczę, że miasto w końcu weźmie sprawy w swoje ręce i dokończy interes rozpoczęty przed laty. Skoro odebrano Norwegom dzierżawione tereny, to dlaczego z klubem miałoby się nie udać? – kończy Grzesiak.
Mimo krytycznej sytuacji finansowo-organizacyjnej, Lubliniance całkiem dobrze powodzi się w czwartoligowych rozgrywkach. Na półmetku rozgrywek zajmuje dobre, piąte miejsce. Wiosną może być jeszcze lepiej bo swój akces do ponownej gry w "zielono-biało-czerwonych” barwach zgłosili Mateusz Chmielnicki, Maciej Kleszcz oraz Łukasz Gromba, a z powrotem nosi się także Erwin Sobiech. Z tymi zawodnikami Lublinianka będzie liczącą się siłą w czwartoligowej stawce. Oczywiście, o ile nie wycofa się z rozgrywek. Akurat teraz, w dziewięćdziesiątą rocznicę swojego powstania
Komentarze