GKS Bogdanka – tak już wkrótce ma się nazywać I-ligowiec z Łęcznej. Kibice są oburzeni, a część miejskich radnych zniesmaczona.
MAREK WIECZERZAK
03.02.2011 14:25
Ostatnio sprawy w klubie z Łęcznej podejmowane są w mało przejrzystej atmosferze. Tak było z odejściem prezesa Krzysztofa Dmoszyńskiego. Tak jest i w przypadku zmiany nazwy. O tym, że Górnik Łęczna będzie miał nowy szyld spekulowano od paru miesięcy. Ostatnio sprawa ucichła, ale wróciła po środowej sesji Rady Miasta.
To właśnie na niej burmistrz odpowiadając na pytanie dotyczące spotkania z kibicami powiedział, że klub ma się nazywać GKS Bogdanka. – Ja z tego tragedii nie robię, bo najważniejsze żeby w mieście pozostał sport na dobrym poziomie, a to gwarantuje sponsor – mówi Teodor Kosiarski. – Bez tych pieniędzy klub upadnie.
Co ciekawe burmistrz dowiedział się o wszystkim z... kalendarza na 2011 rok, który dostał od klubu. Nie ma na nim nazwy Górnik Łęczna, a GKS Bogdanka. – Nie jestem ani udziałowcem spółki, ani sponsorem klubu, więc nie ma tu nic do gadania – tłumaczy Kosiarski.
Decyzję o zmianie nazwy podjął podobno prezes kopalni Mirosław Taras. Jednak Tomasz Zięba, rzecznik spółki Lubelski Węgiel, zapytany przez nas o to odpowiedział, że nic o tym nie wie. Odesłał też do rzecznika klubu, argumentując, że spółka nie wnika w jego działalność.
Najbardziej oburzeni są kibice, przywiązani do tradycji. Ale krytycznie do pomysłu odnoszą się też byli piłkarze. – Nie rozumiem dlaczego akurat GKS Bogdanka. Przecież Lubelski Węgiel Łęczna też byłoby dobrze, taka była zresztą jedna z propozycji. To chyba ewenement w Polsce, bo do tej pory nazwa sponsora była dołączana do nazwy klubu. A tu wszystko jest wywrócone do góry nogami – komentuje sytuację jeden z nich.
Zniesmaczeni całą sprawą są też miejscy radni. – To dla mnie szok – komentuje Jacek Kubicki. – Jestem związany z tym klubem emocjonalnie, bo przecież w nim kiedyś grałem. Poruszę tę sprawę na posiedzeniu komisji sportu, które jest w przyszłym tygodniu.
Ale wygląda na to, że podobnie jak kibice, radni niewiele mogą już wskórać. Bo władze w Łęcznej nie zamierzają walczyć o utrzymanie nazwy. – Miasto nie ucierpi na zmianie nazwy. Z promocją bywało przecież różnie, czasem była wątpliwa. Tak było w przypadku afery korupcyjnej w Górniku, kiedy Łęczna nie kojarzyła się pozytywnie – zaznacza burmistrz Kosiarski.
Pełniący obowiązki prezesa w Górniku Artur Kapelko nie chciał wczoraj komentować sprawy. – Wiem, że były różne koncepcje nazwy. Ale to wszystko leży w kompetencji Rady Nadzorczej. Ja teraz zajmuję się transferami – uciął rozmowę Kapelko.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że do rejestracji nowej nazwy spółki ma dojść już w połowie lutego.
Komentarze