Nowy prezydent Zamościa: "Miasto to nie tylko zabytki"
- Stare Miasto mamy przepiękne, ale musimy tchnąć w nie ducha - planuje nowy prezydent Zamościa. Rozmowa z Andrzejem Wnukiem
- 10.12.2014 12:30

• Pokonać Zamoyskiego w Zamościu to prawdziwy sukces. Jak pan myśli, co zdecydowało o pana zwycięstwie w wyborach?
- O zwycięstwie nad tak poważnym przeciwnikiem jakim jest Marcin Zamoyski, zadecydowała głównie chęć zmian. Ludzie byli już zmęczeni poprzednią ekipą; propagandą sukcesu i otwieraniem kolejnych zabytków, a z drugiej strony brakiem pracy, inwestycji na osiedlach.
• Nie boi się pan, że po tylu latach komuś, kto nie nazywa się Zamoyski może być trudno rządzić Zamościem?
- Absolutnie nie mam takich obaw. Wprawdzie Rada Miasta sama określa się jako opozycyjna, ale myślę, że to kwestia czasu, kiedy radni rozpoczną konstruktywną współpracę z prezydentem wokół zbieżnego programu, czyli stymulacji rynku pracy czy inwestycji. Już pierwsze sygnały z moich kontaktów wskazują, że będzie możliwa bardzo dobra współpraca. Zresztą, nie wyobrażałem sobie, aby mogło być inaczej.
• Polityczny układ sił w nowej radzie nie jest dla pana korzystny.
- Miasto to nie polityka. Ja nie jestem członkiem żadnego ugrupowania i mimo, że poparło mnie w wyborach Prawo i Sprawiedliwość, będę współpracował zarówno z radnymi z PiS jak i ze środka czy lewej strony sali. Radni przecież zostali wybrani po to, aby pracować dla dobra miasta. Rada to nie sejm, aby politykować.
• Już po wyborze w swoich pierwszych oficjalnych wypowiedziach zapowiedział pan audyt w Urzędzie Miasta, a także zmiany na niektórych stanowiskach. Zapachniało czystką…
- Czystki w dosłownym znaczeniu nie będzie, choć kilka czy kilkanaście osób, które nie wypełniają dobrze swoich obowiązków, może się obawiać. Jak w każdej dobrze zarządzanej firmie szef ma prawo do oceny pracowników i przeprowadzenia zmian. W tym sensie chyba nikt nie ma wątpliwości, że zmiany są konieczne. Natomiast dobrzy pracownicy, a jest ich w Urzędzie Miasta i jednostkach podległych wielu, nie mają się czego obawiać. Mogą się spodziewać awansów.
• W kampanii wyborczej obiecał pan nowe miejsca pracy, niższe ceny usług świadczonych przez miejskie spółki, remonty dróg i budowę centrum letnich sportów wodnych. Zwracał pan uwagę, że Zamość to nie tylko zabytki, ale także osiedla, których mieszkańcy też mają określone potrzeby
- Będziemy ciężko pracować, aby wszystkie obietnice spełnić. Najtrudniej będzie o nowe miejsca pracy, ale mamy plan, jak rozmawiać z inwestorami, jak tworzyć tu dobre warunki do inwestowania czy do zatrudniania pracowników. Staże, miejsca pracy, centrum coworkingu, inkubator przedsiębiorczości - to wszystko chcę zrobić jak najszybciej. Musimy nadrabiać stracony czas. Natomiast co do inwestycji w osiedla - już w nowym budżecie będę szukał środków na ten cel. Pewne obietnice mojego poprzednika się nie potwierdziły - zalew miejski nie dostanie dofinansowania z funduszy zewnętrznych. Rozmawiałem już z marszałkiem Sosnowskim o możliwości wykorzystania innych ścieżek dofinansowania tej inwestycji.
• Co z dorobku swojego poprzednika docenia pan najbardziej?
- Stare Miasto mamy przepiękne, ale musimy tchnąć w nie ducha. Planuję powołać w konkursie menadżera Starego Miasta, który zadba o wynajem powierzchni handlowych, animację kulturalną i handlową czy budowę parkingów. Będziemy się starali mocniej promować miasto i ściągnąć tu dwa razy więcej turystów, niż obecne 200 tysięcy.Andrzej Wnuk - przedsiębiorca, wydawca lokalnej prasy. Nie należy do żadnej partii politycznej. We wtorek został zaprzysiężony na prezydenta Zamościa.
W pierwszej turze wyborów prezydenckich wygrał Marcin Zamoyski (43,46 proc.), potomek rodu założycieli miasta. Zamoyski rządził miastem od 2002 r. Poprzednie wybory wygrywał w pierwszej turze. W 2010 r. zdobył 60,76 proc. głosów, a cztery lata wcześniej 60,22 proc. głosów.
30 listopada, w drugiej turze, Andrzej Wnuk zdobył 9451 głosów (50,35 proc.), a Marcin Zamoyski - 9318 głosów (49,65 proc.).
Reklama












Komentarze