Sezon żużlowy w Polsce startuje za półtora miesiąca. Tymczasem tor KMŻ Lublin jest w opłakanym stanie. Bez remontu klub nie dostanie licencji na starty w lidze.
MAREK WIECZERZAK
15.02.2011 17:42
Stadion przy Al. Zygmuntowskich jaki jest – każdy widzi. Problemy z nim mają zresztą co roku nie tylko żużlowcy, ale i piłkarze. Nie inaczej jest teraz. Żeby dostać licencję na starty w II lidze tor musi zostać pozytywnie zweryfikowany przez żużlową centralę.
Na razie warunkowo
Na początku stycznia zespół ds. licencji dla klubów Polskiego Związku Motorowego podjął decyzję w sprawie warunkowego przyznania licencji na sezon 2011 ekipie Lubelskiego Węgla KMŻ Lublin. Wymagania? Do 20 marca tor musi zostać przygotowany do kolejnej inspekcji.
Prac, które trzeba wykonać jest mnóstwo. – Trzeba zrobić bandę sklejkową na obu prostych, wyremontować maszynę startową, zreperować zegar dwóch minut, zmienić światło stop i wykonać zadaszenie parku maszyn – wylicza Dariusz Sprawka, prezes KMŻ Lublin.
Klub ma też w tym terminie dostarczyć umowę na korzystanie z obiektu przy Zygmuntowskich przez okres od 30 czerwca do 31 października 2011. Co ciekawe, KMŻ jako jedyny z II ligi ma kłopoty ze stadionem. Bo co prawda warunkowe licencje dostali też Kolejarz Opole, Ostrovia Ostrów Wlkp. i Polonia Piła, ale w ich przypadku jedynym powodem są zaległości finansowe wobec zawodników.
Będzie wyścig z czasem
Zgodnie z terminarzem II ligi pierwszy mecz KMŻ ma się odbyć w Lublinie 3 kwietnia. To za półtora miesiąca. Do tej pory żadne prace na torze nie ruszyły, bo zarządzający obiektem MOSiR nie ma na to pieniędzy.
Światełkiem w ciemnym tunelu może okazać się pomoc miasta. Prezydent Krzysztof Żuk przekazał na modernizację stadionu 150 tysięcy złotych. Ale pieniądze są na razie wirtualne. Decyzję Żuka musi jeszcze zaakceptować Rada Miasta. Sesja odbędzie się 24 lutego. – Mam nadzieję, że radni przychylą się do wniosku prezydenta, bo bez tego nie ma możliwości żebyśmy jeździli w Lublinie – podkreśla prezes Sprawka.
Łaskawość radnych może jednak nie wystarczyć. Bo jeśli nawet przekażą pieniądze na remont to na wykonanie wszystkich prac pozostaną wówczas trzy tygodnie. A to, patrząc na długą listę robót do wykonania, może się okazać za mało. Co wtedy?
– Bierzemy taki scenariusz pod uwagę. Jeżeli nie uda się zrobić wszystkiego do 20 marca to poprosimy komisję licencyjną o przedłużenie terminu do końca miesiąca. Najważniejsze są bandy i elektryka. Wszystko mamy już przygotowane. Czekamy tylko na pieniądze – zaznacza Sprawka.
Komentarze