Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Polityka

Falstart Czarnka. Polacy nie widzą w nim przyszłego premiera

Przemysław Czarnek zalicza falstart jako kandydat PiS na premiera w przyszłych wyborach parlamentarnych. Krytycy wytykają mu hipokryzję w sprawie „OZE-Sroze” i KSeF-u. Jarosław Kaczyński nagle zdaje się faworyzować rywalizującego z nim Mateusza Morawieckiego. A niemal 68 procent Polaków uważa, że nie nadawałby się na szefa rządu, który mógłby powstać w 2027 roku.
Falstart Czarnka. Polacy nie widzą w nim przyszłego premiera

Źródło: Jarosław Kaczyński/X

- Przemek nie jest zirytowany. Jest bardzo, ale to bardzo zirytowany – śmieje się jeden z lubelskim polityków Prawa i Sprawiedliwości. Czarnek faktycznie nie ma bowiem dobrej passy. Niedawno na spotkaniu z wyborcami w Koninie uroczyście ślubował, że natychmiast po objęciu władzy zlikwiduje obowiązkowy KSeF dla małych i średnich przedsiębiorców. 

Krajowy System e-Faktur to pomysł rządu PiS. Były premier Mateusza Morawiecki planował stopniowo przekształcać system z dobrowolnego na obowiązkowy na przełomie 2024 i 2025 roku. KSeF, decyzją rady ministrów Donalda Tuska, ruszył z pewnym opóźnieniem: od 1 lutego 2026 roku. Od 1 kwietnia obejmuje już większość firm. A Czarnek nagle stary, „pisowski” projekt nazywał „bandytyzmem”. Wytknięto mu niekonsekwencję, tym bardziej że w 2023 roku za wprowadzeniem obowiązkowego KSeF-u głosował w Sejmie własnymi rękami.

„OZE-Sroze” i inne grzeszki

Wciąż wokół Czarnka unosi się swąd aferki z „OZE-Sroze”, którego mianem w krakowskiej hali „Sokoła” określił odnawialne źródła energii. Europoseł Krzysztof Hetman z PSL błyskawicznie zauważył, że na dachu domu 48-letniego prawicowego polityka w Natalinie pod Lublinem zainstalowane są panele fotowoltaiczne. Czarnek bronił się, że i tak ma je za „świństwo”, które, jak już się spłacą, planuje zdemontować, ale wyszło to karykaturalnie, niewątpliwie stracił na powadze.

Nie wycofał się przy tym ze słów o „OZE-Sroze”. Zapowiedział odrzucenie Europejskiego Systemu Handlu Emisjami i miksu energetycznego Unii Europejskiej. Kilkukrotnie podkreślał, że Polska powinna opierać energetykę na własnych zasobach węgla. W tym kontekście również jednak się potknął, kiedy odniósł się do sytuacji kopalni Bogdanka i skłamał w sprawie 150 tysięcy ton biomasy rzekomo w cyklu rocznym sprowadzonej przez PGE Energia Ciepła S.A. Oddział Elektrociepłownia w Lublinie Wrotków z Indonezji. Wrotków w ogóle nie spala bowiem biomasy, a tym bardziej tej z Azji Południowo-Wschodniej i Oceanii.

Rykoszetem dostali bliscy współpracownicy Czarnka. - Jak można rozszyfrować skrót PiS? „Panele i Solary”. Wiecie, co łączy Przemysława Czarnka, posłankę Magdalenę Filipek-Sobczak, wicemarszałka Marka Wojciechowskiego i posła Dariusza Stefaniuka? Oczywiście „Oze-Sroze” na dachach domów! – zbierał skalpy europoseł Hetman, a politycy PiS z Lubelszczyzny nijak nie potrafili się wytłumaczyć i tylko świecili oczami. Zupełnie jak ich lider na Lubelszczyźnie. 

Zbyt radykalny skręt w prawo

Na domiar złego sondaż IBRiS dla Polsat News wykazał, że prawie 68 procent Polaków uważa Czarnka za słabego kandydata na premiera. Pozytywnie oceniło go zaledwie 22 procent pytanych. Wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości, mimo wytężonej pracy kampanijnej, głośnych wypowiedzi i licznych spotkań z ludźmi, nie zatrzymał trendu spadających notowań partii. 

Czarnek miał przekonać wyborców Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej, zapatrzonych w Sławomira Mentzena, Krzysztofa Bosaka i Grzegorza Brauna, że PiS oddala się od centrum i skręca w prawo, używając do tego populistycznych chwytów narracyjnych. Pierwszy efekt jego starań jest taki, że w niektórych sondażach ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego nie przekracza 20 procent poparcia. 

- I to po mistrzowsku wykorzystał Morawiecki – słyszymy w lubelskim PiS.

„Maślarze” przegrywają z „Harcerzami”

Prawo i Sprawiedliwość dzieli się na frakcję „Maślarzy” i „Harcerzy”. Bardziej betonowym, zorientowanym na prawo „Maślarzom” przewodzi Przemysław Czarnek. Bardziej centrowymi, wywodzącymi się przede wszystkim z zaplecza politycznego poprzedniego rządu „Harcerzami” dowodzi Mateusz Morawiecki.

W marcu wydawało się, że Jarosław Kaczyński przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku postawił na Czarnka i „Maślarzy”, w skład których wchodzą między innymi jeszcze Tobiasz Bocheński, Jacek Sasin czy Patryk Jaki. Ale po falstarcie Czarnka coś się zmieniło.

Morawiecki założył stowarzyszenie „Rozwój Plus”. Za nim podążyło niemal czterdziestu posłów, w tym ci powszechnie znani: Michał Dworczyk, Janusz Cieszyński, Ryszard Terlecki, Krzysztof Szczucki, Marcin Horała. A nawet troje parlamentarzystów z województwa lubelskiego, słusznie uznawanego przecież za rewir Czarnka: Anna Baluch, Monika Pawłowska i Sławomir Skwarek. 

W PiS zawrzało. To była otwarta wojna między „Maślarzami” i „Harcerzami”, których przedstawiciele zaczęli publicznie się podgryzać. Środowisko Morawieckiego uważa bowiem, że Czarnek niepotrzebnie licytuje się na „radykalną prawicowość” z Grzegorzem Braunem, czym traci w oczach bardziej stonowanego wyborcy. Prezes Kaczyński początkowo otwarcie krytykował „Rozwój Plus” i groził jego członkom poważnymi konsekwencjami, w domyśle wydaleniem ze struktur.

Słabsze płuco

Aż nastał 21 kwietnia i 2:24. Adam Bielan, prominentny działacz partii, opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie z uśmiechniętymi od ucha do ucha Kaczyńskim i Morawieckim. Prezes PiS ogłosił ponadto, że akceptuje „Rozwój Plus”, a partia będzie miała odtąd „dwa płuca”. W otoczeniu Czarnka szepcze się, że to wotum nieufności wobec kandydata na premiera. 

Pracownia SW Research na zlecenie Onetu zadała ankietowanym pytanie: „Kto byłby lepszym kandydatem na premiera: Mateusz Morawiecki czy Przemysław Czarnek?”. Na Morawieckiego wskazało 23 procent ankietowanych. Czarnka wybrało zaledwie niecałe 12 procent respondentów. W PiS kwitują to złośliwie: „Kandydat to jeszcze nie premier”. O czym najlepiej wie sam demiurg, czyli Jarosław Kaczyński. I nie zmienia tego nawet zdjęcie, wrzucone po opadnięciu pierwszego bitewnego kurzu, na którym przy jednym stole siedzą prezes PiS, Morawiecki i nieco skwaszony Czarnek.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama