Wszystko wskazuje na to, że to koniec interwencji chirurgicznych dla Roberta Kubicy. Po wypadku podczas rajdu Ronde di Andora polski kierowca przeszedł w środę trzecią i najprawdopodobniej już ostatnią operację.
(micbec)
16.02.2011 18:15
W środę włoscy lekarze zajęli się łokciem, w którym wymieniono tytanową płytkę, wszczepioną podczas operacji po kraksie, której Kubica uległ w 2003 roku.
Teraz przyjedzie czas na rehabilitację. Długą i żmudną, bo też stawka będzie niebagatelna – powrót do pełnej sprawności, a w konsekwencji do bolidu Formuły 1. Polak rozpocznie leczenie w szpitalu Santa Corona. I pozostanie tam przynajmniej przez kilka tygodni.
– Ciągłość to obecnie najbardziej znaczący czynnik – mówi Daniele Morelli, menadżer Kubicy. – Potrzebujemy maksymalnej opieki i myślę, że dalszy pobyt tutaj to najlepsze rozwiązanie. Szpital nie potrzebuje naszej promocji.
Uważam, że w zaistniałej sytuacji optymalną decyzją dla Roberta będzie pozostanie w ścisłym kontakcie ze specjalistami i lekarzami, którzy go operowali. Szczególnie w tak delikatnym czasie, jakim jest początek rehabilitacji – dodaje Morelli.
We wtorek, jeszcze przed operacją, Kubica został przesłuchany przez włoską policję drogową z Savony. Śledczy prowadzą dochodzenie w sprawie spowodowania poważnych obrażeń w wyniku zaniedbań. Wcześniej zeznania złożył też pilot Jakub Gerber, który nie ucierpiał w wypadku.
Komentarze