Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Śmierć w jeziorze podczas ucieczki przed policją?

Czy mężczyzna utopił się w jeziorze w Białce pod Parczewem, bo przestraszył się policji? To jedna z wersji branych pod uwagę przez prokuraturę.
Zwłoki mężczyzny znaleziono w piątek. Pod artykułem na ten temat na naszej stronie internetowej Czytelnicy napisali już 300 komentarzy.
Część z nich łączy sprawę wyłowienia zwłok z bójką, do której doszło tu kilka dni wcześniej, w nocy z 19 na 20 lipca. Przemysław P. z Radzynia Podlaskiego miał brać udział w awanturze w barze. – Gdy przyjechał patrol, grupa osób na widok radiowozu zaczęła uciekać w stronę jeziora – opowiada kom. Sławomir Karpiński z Komendy Powiatowej Policji w Parczewie. – Z materiałów przez nas zebranych nie wynika jednak, że Przemysław P. uciekał do wody. Póki co, mężczyzna nie przewija się też w sprawie związanej z pobiciem. Nikt nie zgłosił również jego zaginięcia. – Słyszałem, że dwóch mężczyzn, którzy uciekali przed policją wbiegło do wody – twierdzi pan Tadeusz, jeden z wypoczywających w Białce turystów. – Jeden wyszedł, drugi odpłynął. To wszystko działo się w nocy, nikt nie widział, gdzie on popłynął. W Białce mówi się też, że Przemysław P. uciekał na widok policji, bo był na bakier z prawem. Jak było, ustalają śledczy. – Poleciłam policji zbadanie m.in. takiego wątku. Śledztwo wszczęliśmy 25 lipca. Nic więcej w tej sprawie nie mogę powiedzieć – informuje Grażyna Rudko, zastępca Prokuratora Rejonowego w Parczewie. Wyłowiony z jeziora topielec nie miał żadnych obrażeń. Wyniki sekcji zwłok będą znane za około 2 tygodnie. Turyści i pracujący nad jeziorem ludzie są zadowoleni z pracy miejscowych policjantów. – Oni robią tu kawał dobrej roboty – przekonuje pan Roman, pracownik jednego z ośrodków. – W weekend przyjeżdżają tu kibice i wszczynają burdy. To nie pierwsza taka bijatyka. Gdyby nie policja, nikt nie mógłby tu odpoczywać. Funkcjonariusze zatrzymali już trzech mężczyzn biorących udział w bójce w barze. To mieszkańcy Radzynia. W chwili zatrzymania byli pijani. Usłyszeli zarzut pobicia. Poszkodowani to czworo mieszkańców Parczewa. Wszyscy trafili do szpitala. Najbardziej ucierpiał 39-latek. – Dostał butelką w twarz – mówi kom. Karpiński. Pozostałe osoby były bite i kopane. Obrażenia nie zagrażają ich życiu. Wszyscy opuścili już szpital.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama