Będzie wielki remont czy wielka klapa?
Zaniedbane domy w centrum zostaną wyremontowane a ich mieszkańcy przeprowadzą się na obrzeża miasta. Taki plan ma zarządzający komunalnymi budynkami Zakład Gospodarki Lokalowej. Ale na jego realizację potrzeba unijnych milionów.
- 28.07.2011 22:08

Mieszkająca przy ul. Moniuszki Eugenia Suproniuk, chociaż chodzi o kulach i jest schorowana, to musi nosić węgiel do pieca. – Jestem po ciężkiej operacji, nie mam w mieszkaniu nawet łazienki. Oj, okropnie tu się żyje – narzeka pani Eugenia.
Mieczysław Ruta, prezes Zarządu ZGL, przyznaje, że budynek, w którym mieszka kobieta jest w fatalnym stanie. Włączył kamienicę do grupy kilkunastu domów, które chce rewitalizować w ramach unijnego programu. – Zaplanowaliśmy generalny remont 10 budynków w kwartale między ulicami: Brzeską, Jatkową, Narutowicza i Browarną. A także w czterech kamieniczkach przy ul. Moniuszki. W sumie staramy się o 16 mln zł. Niestety, nasze projekty nie dostały dofinansowania w pierwszej fazie kwalifikacji i znalazły się na liście rezerwowej. Zwróciliśmy się o ich ponowną weryfikację i mamy nadzieję na pozytywny wynik – podkreśla Ruta.
Dzieleniem unijnych pieniędzy w ramach projektu rewitalizacji zdegradowanych obszarów miejskich zajmuje się Urząd Marszałkowski w Lublinie. W ZGL spodziewają się decyzji urzędników marszałka w ciągu kilku miesięcy.
Prezes Ruta dodaje, że z własnych funduszy ZGL może remontować tylko jeden budynek rocznie. W tym roku jest to kamienica przy ul. Prostej. Taka sytuacja finansowa jest od czterech lat.
Niezależnie czy kamienice będą remontowane za unijne pieniądze czy nie, to część lokatorów z centrum przeprowadzi się do nowych mieszkań. Komunalne osiedle powstanie przy ul. Jana III Sobieskiego oraz ul. Jana II Kazimierza. Budowa pierwszego bloku ma ruszyć już w sierpniu. Przetarg wygrało przedsiębiorstwo budowlane Tradbud, które do września 2012 roku ma wybudować tam 47 mieszkań. A do 2015 roku w czterech budynkach będzie do zasiedlenia 200 lokali.
Nie wszystkim to się podoba. Do redakcji zadzwonił Marian Burda, były przewodniczący Rady Miasta. Krytykuje on koncepcję przesiedlenia mieszkańców centrum do nowego osiedla. – Dlaczego na budownictwo socjalne przeznacza się najbardziej atrakcyjne i najdroższe w mieście tereny? Koncentracja bezrobotnych i ludzi bez źródeł utrzymania może przynieść tam problemy społeczne. Zamiast wizytówki miasta obok obwodnicy będą kłopoty – ostrzega Burda.
Mieczysław Ruta nie podziela tych obaw. Podkreśla, że do nowych zasobów nie będą przenoszeni ludzie dewastujący swoje mieszkania. – Tam trafią osoby, które będą w stanie zapłacić czynsz. Pozostali lokatorzy remontowanych kamieniczek z centrum przeniosą się w inne miejsce, do zasobów socjalnych – zapewnia Ruta.
Reklama













Komentarze