Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Wypadek w Lubuskiem: Zginęły cztery osoby z Poniatowej

Czworo mieszkańców Poniatowej zginęło w środę w tragicznym wypadku w województwie lubuskim. Wszyscy pracowali za granicą. Do Polski przyjechali na pogrzeb ojca dwójki ofiar.
Do wypadku doszło w środę po godz. 5 rano na prostym odcinku drogi krajowej nr 2 (Poznań–Świecko), między miejscowościami Wilkowo i Mostki. – Osobowy peugeot nagle zjechał na lewy pas i zderzył się czołowo z oplem – informuje podkom. Marcin Maludy z lubuskiej policji. Dwie osoby jadące oplem zostały ranne, ale lekarze twierdzą, że ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Na miejscu zginęło trzech mężczyzn z peugeota 306. Pasażerka tego samochodu w bardzo ciężkim stanie trafiła do szpitala. – Niestety, mimo wysiłków lekarzy, kobiety nie udało się uratować – mówi Maludy. – Wszystkie cztery ofiary to mieszkańcy naszego województwa. Jak zawiadomił nas jeden z Internautów pisząc na alarm24@dziennikwschodni.pl, pochodziły z Poniatowej. Potwierdza to policja w Opolu Lubelskim. – Dostaliśmy zadanie poinformowania rodziny, co zrobiliśmy – mówi asp. Edyta Żur z opolskiej policji. – Brak śladów hamowania może wskazywać, że kierowca peugeota zasnął za kierownicą. Ale to tylko jedna z niepotwierdzonych hipotez – mówi podkom. Maludy. – Kilka godzin po wypadku to za wcześnie, żeby mówić o jego przyczynach. Oba samochody miały zagraniczne rejestracje (niemieckie – opel i brytyjskie – peugeot). Podróżujący peugeotem mieszkańcy Poniatowej jechali w stronę granicy niemieckiej. 18-, 20- i 39-latek (który prowadził samochód) oraz 23-letnia kobieta pracowali za granicą. To rodzeństwo, ich wuj i jego syn. Jak ustaliliśmy, do Polski przyjechali na pogrzeb ojca rodzeństwa.– Jedna tragedia po drugiej – mówi osoba znająca ofiary. – Coś strasznego. Postępowanie wyjaśniające okoliczności wypadku prowadzą policjanci z woj. lubuskiego. W środę na miejscu był prokurator i policyjni biegli. Oględziny miejsca zdarzenia i obu doszczętnie zmiażdżonych aut trwały kilka godzin, przez co krajowa \"2” była w tym miejscu zablokowana przez cztery godziny. W korkach do i od granicy ugrzęzły setki samochodów. – Widziałem karawany – mówi Tomasz Antosik ze Skierniewic. Przez CB słychać było rozmowy kierowców narzekających na drogę. Pan Tomasz słuchał uważnie. – To normalne na tej drodze. Jak nie tu, to w Poźrzadle – tylko pokiwał głową. Więcej zdjęć z wypadku na drodze krajowej nr 2 na stronie Gazety Lubuskiej

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama