Uciążliwe wybory dla mieszkańców Lublina. Absurdy na mapie wyborczej
Na długie spacery musi się przygotować wielu mieszkańców, którzy zamierzają oddać swój głos w nadchodzących wyborach. Wszystko przez to, że podział miasta na obwody głosowania jest mocno przestarzały. Ale prawo nie pozwalało go zmieniać.
- 28.09.2011 19:09
Ponad kilometr będą mieli do pokonania mieszkańcy ul. Kawaleryjskiej, która leży na os. Błonie w dzielnicy Czuby. Mimo, że na ich osiedlu jest lokal wyborczy, to żeby oddać głos będą musieli przejść na os. Łęgi do zespołu szkół przy ul. Biedronki. Droga łatwa nie jest. Oba osiedla dzieli ul. Orkana, a łączy zaledwie jedna kładka dla pieszych.
– To jest troszkę uciążliwe dla mieszkańców, którzy muszą przechodzić przez kładkę, a lokal jest oddalony od ich domów – przyznaje Mieczysław Biszkont, przewodniczący Zarządu Dzielnicy Czuby Północne.
– Rada dzielnicy występowała do miasta w tej sprawie już w 2009 r. Od tamtej pory głosowań było kilka, ale za każdym razem wyborcy musieli chodzić na ul. Biedronki.
W sprawie wyborów mieszkańcy wyboru mieć nie będą – muszą pójść do swojego obwodu głosowania. To, że jest daleko, nie ma żadnego znaczenia, bo granice obwodów i siedziby lokali są takie, a nie inne.
– Mamy świadomość, że podobnych przypadków jest w Lublinie więcej. Jedna z ulic biegnie wręcz przez trzy obwody głosowania, ale w całości przynależna jest do jednego – przyznaje Grażyna Ziemińska-Bicka, pełnomocnik prezydenta miasta ds. organizacji wyborów. Problemy są m.in. z ul. Koncertową.
Zdaniem Ratusza na razie nic nie można z tym zrobić. Obowiązujący przy każdych wyborach podział miasta na obwody został uchwalony przez Radę Miasta w 1998 r. Od tamtej pory miasto się zmieniło i rozbudowało, ale podział na obwody pozostaje praktycznie niezmieniony. Bo z dwoma wyjątkami ruszać go nie wolno.
– Granice można zmieniać, jeśli w danym obwodzie liczba mieszkańców przekroczy trzy tysiące, albo w przypadku zmiany granic miasta. Korekty są dozwolone tylko w przypadku wystąpienia jednej z tych dwóch przesłanek i to nie później niż 55 dni przed terminem wyborów – mówi Ziemińska-Bicka.
W przypadku ul. Kawaleryjskiej żaden z tych dwóch powodów nie występuje. Liczba mieszkańców nie przekracza trzech tysięcy, a obwód leży z dala od granicy miasta.
Wybory 2014 i później
Magistrat zapowiada jednak, że do następnych wyborów te i inne problemy uda się zlikwidować. Jakim cudem? Zmienił się kodeks wyborczy i miasto trzeba podzielić od nowa. Potrwa to około roku.
Reklama
















Komentarze