To była bardzo krótka kampania do parlamentu, ale czy pasjonująca? Sprawdzamy, jak kandydaci zachęcali nas do głosowania na siebie.
Rafał Panas, drs
06.10.2011 10:35
Według prognoz pochodzącej ze strony internetowej kalkulatorpolityczny.pl (opartych na badaniach TNS OBOP dla "Gazety Wyborczej” z 4 października), wybory w woj. lubelskim wygra PiS z 11 mandatami. Osiem miejsc w Sejmie przypadnie PO, cztery PSL, a SLD i Ruch Palikota dostaną po jednym mandacie poselskim. Jak politycy kusili wyborców?
Tuskobus szefa Rady Ministrów zawitał także do Lublina.
Ole, ole to my kibole
Premiera Donalda Tuska przywitali kibice Motoru Lublin. Ale zamiast chleba i soli gość usłyszał okrzyki "Ole, Ole, to my, kibole”, "Donald matole, twój rząd obalą kibole” i "9 października wrzuć Donalda do śmietnika”. Szef Platformy miał ponownie okazję przedstawić się jako twardy zwolennik walki ze stadionowymi bandytami. Co ciekawe, według samych kibiców, informację o przyjeździe premiera dostali od ludzi związanych z… Platformą. Dziennikarze o przyjeździe Tuska dowiedzieli się w ostatniej chwili.
PO prowadziła kampanię wyborczą bez fajerwerków (bardziej oryginalnym pomysłem był mecz charytatywny w Kazimierzu Dolnym), za to z olbrzymią ilością plakatów wywieszonych na ulicach. PiS bez fajerwerków i prawie bez plakatów.
– Kandydaci Platformy i PSL wystartowali bardzo szybko z kampanią, wywiesili dużo plakatów i po prostu na słupach nie ma już miejsca. To jest nieeleganckie i przez wyborców oceniane jednoznacznie jako próba blokady konkurentów – przekonuje Krzysztof Michałkiewicz, kandydat PiS i szef tej partii w lubelskim okręgu wyborczym. – Mamy też mniej pieniędzy na plakaty. A na koniec, jak powiesiłem swoje materiały, to po kilku dniach nieznani sprawcy część z nich zniszczyli.
Na kilka oryginalnych pomysłów wpadli ludowcy. Kilka dni temu zaprosili do Lublina Władysława Kozakiewicza, słynnego mistrza olimpijskiego w skoku o tyczce z Moskwy. Sportowiec rozdawał autografy i zachęcał do głosowania na ludowców. Wcześniej kandydatki PSL zrobiły pokaz mody w lubelskiej galerii handlowej.
Kandydaci PJN wysyłali kartki pocztowe do premiera z pytaniem, czy podwyższy po wyborach podatki. Michał Kabaciński walczący o miejsce w Sejmie z list Ruchu Palikota obiecał oddać 700 plakatów wyborczych na makulaturę, a za zarobione pieniądze posadzić drzewka w Lublinie. – Robię tak, bo wszystkie miejsca przeznaczone na plakaty są już zajęte, a ja nie chcę łamać prawa – mówi Kabaciński.
Sukces biznesowy starał się wykorzystać w kampanii Piotr Rzetelski, kandydat PSL na posła. Jest radnym wojewódzkim, ale przede wszystkim właścicielem wyciągu narciarskiego. Wyciąg pojawia się na plakatach Rzetelskiego i w hiphopopowym teledysku (młodzi ludzie śpiewają o kandydacie jako o "ziomalu”, który "kuma czacze”). Jednak jeszcze na początku kampanii Rzetelski zaliczył wpadkę. Promował się na billboardach z przyłapanym na jeździe po pijanemu Markiem K. Rzetelski zapewniał, że jeśli dostanie się na Wiejską, Marek K. zajmie jego miejsce w sejmiku.
Na całość poszła kandydatka SLD na posła Katarzyna Lenart. Studentka na początku tygodnia umieściła w Internecie spot, w którym rozbiera się i w pewnym momencie zostaje w spodniach i biustonoszu. Przyznaje, że przy okazji prowokacji postanowiła się przebić do mediów.
– Nie mam dużo pieniędzy na reklamę i musiałam działać w inny sposób. Głównym przesłaniem tego filmu było odniesienie do haseł wyborczych PiS i PO, które twierdzą, że są w stanie zrobić więcej. A ja stawiam poprzeczkę wysoko, moim zdaniem, nie do przeskoczenia – tłumaczy Lenart. Dodaje, że spot spełnił zadanie i dlatego zniknął z Internetu.
Spot Katarzyny Lenart:
Przeróbka internautów:
Krzysztof Hetman, marszałek województwa i kandydat PSL, zorganizował konferencję prasową pod hasłem "Za kim stoi żuk”. – Wiele osób zabiega o poparcie prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka, więc ja chcę pokazać, że żuk stoi i za mną – śmieje się Hetman. Ostatecznie podczas konferencji stał przy samochodzie dostawczym marki Żuk i w ten sposób nawiązał do przemysłowych tradycji miasta. Generalnie polityk PSL miał jedną z bardziej konsekwentnych kampanii – prezentował się jako lider, "Hetman lubelski” człowiek, który wydobędzie region z otchłani Polski B.
Współpracownik
Podczas kampanii obyło się bez większych skandali. Kandydaci nie pozywali siebie ani dziennikarzy do sądu w trybie wyborczym. Za to nie zabrakło podszczypywania konkurentów ze swojej listy. Szczególnie obrywało się Cezaremu Kucharskiemu, dawnemu reprezentantowi kraju w piłce nożnej, a teraz kandydatowi PO na posła. "Życzliwi” piszący do naszej redakcji przekonywali, że jest spadochroniarzem, zamiast pracować w Sejmie będzie kopał piłkę, a podczas pilotowanego przez niego meczu charytatywnego w Kazimierzu Dolnym jeden z zawodników pojechał do szpitala z zawałem serca.
Wątpliwości wzbudził komitet honorowy Marcina Nowaka, kandydata PiS na posła. Okazało się, że poparli go artyści, którzy dostawali nagrody miejskie od zespołu, w którym zasiadał Nowak i cztery kojarzone z nim osoby.
Niemiłą niespodziankę sprawił wyborcom i popierającym go partiom kandydat na senatora Józef Zając (startuje z list PSL). Polityk przyznał się kilka dni temu, że współpracował z organami bezpieczeństwa PRL.
Komentarze