KS Lublinianka Wieniawa jest już spółką z ograniczoną odpowiedzialnością. Akt notarialny w tej sprawie podpisany został w poniedziałek.
Marek Wieczerzak
12.10.2011 19:28
Udziałowcami zostali m.in. Grzegorz Dębiec z Galerii Olimp, Janusz Babicz z Agencji Reklamowej Maik, Krzysztof Gil z Drawexu, Mirosław Świerz z Hotelu i Restauracji Vanilla, Maciej Maniecki i KP Wieniawa. Prezesem został Gil, zaś nowym wiceprezesem Świerz.
.
– Udziały podzielono tak, że nikt nie ma większości potrzebnej do kontrolowania spółki, więc decyzje będą podejmowane kolegialnie – mówi Krzysztof Gil.
– Dla piłkarzy, czy kibiców, zmiana formy prawnej klubu nie ma większego znaczenia. Na pewno od 1 stycznia 2012 roku przejmiemy wszystkie drużyny, które teraz grają w rozgrywkach na licencji KP Wieniawa Lublin – dodaje.
Spółka chce wydzierżawić na długi okres od miasta tereny przy ul. Leszczyńskiego i zmodernizować zaniedbany stadion.
Bo wszystko wskazuje na to, że już w przyszłym roku piłkarze Lublinianki Wieniawy będą grali w III lidze. Na razie podopieczni trenera Marka Sadowskiego idą przez czwartoligowe rozgrywki niczym burza. W sobotę czeka ich najważniejszy mecz w rundzie. Ich rywalem będą rezerwy I-ligowej Bogdanki.
– Czujemy respekt przed przeciwnikiem, który dysponuje bardzo silnym składem. Zawodnicy z Łęcznej bardzo dużo ostatnio strzelają, ale my postaramy się im w tym przeszkodzić.
Z tego co wiem to trener już szykuje odpowiednią taktykę pod Bogdankę, sami piłkarze też są bardzo zmobilizowani – wyjaśnia prezes Lublinianki Wieniawy.
Faworytem sobotniego meczu (początek o godz. 11) są lublinianie, którzy mają atut w postaci własnego boiska. Na ich korzyść przemawia taż fakt, że wygrali wszystkie dziesięć spotkań tego sezonu, a w swoich szeregach posiadają dwóch najbardziej bramkostrzelnych piłkarzy w lidze.
– Walczymy o zwycięstwo, ale remis też nas zadowoli. Nie dopuszczamy jedynie porażki choć jeśli się przytrafi to nie będzie tragedii. Zakładaliśmy 35 punktów, a mamy już 30, i jeszcze kilka spotkań, które można wygrać – komentuje Gil.
Komentarze