Orlęta Łuków szturmują drugie miejsce w tabeli gwarantujące awans do III ligi. Wczoraj wygrali prestiżowy mecz z rezerwami Podlasia Biała Podlaska i było to ich szóste zwycięstwo w tym sezonie. Spotkanie rozpoczęło się pół godziny wcześniej niż planowano pierwotnie ze względu na mecze eliminacji piłkarskich Mistrzostw Europy kobiet U-17.
(MAWI)
16.10.2011 23:25
– Mieszkam w Białej Podlaskiej i ten mecz na pewno wywołał u mnie dodatkowe emocje – przyznaje Robert Różański, trener Orląt.
– Chciałem żeby moja drużyna pokazała się z dobrej strony i myślę, że to jej się udało. Zagraliśmy bardzo dobre spotkanie, mieliśmy przewagę przez pełne 90 minut i wygraliśmy zasłużenie – dodaje.
Gospodarze napędzili strachu łukowianom tylko raz, kiedy na początku drugiej połowy strzelili gola na 1:1. – W tym momencie w nasze szeregi wkradła się niepewność, ale pozbieraliśmy się.
Czy walczymy o awans? Myślę, że zarząd klubu nie zmartwi się jeśli w Łukowie będzie w przyszłym roku III liga.
Zrobimy wszystko żeby tak było. Ale teraz nie myślimy o tym koncentrując się na konkretnym meczu – mówi Różański.
Podlasie II Biała Podlaska – Orlęta Łuków 1:3 (0:1)
Bramki: Gawroński (54) – Buga (16), Padysz (67), Botwina (76).
Podlasie II: Jekimow – T. Jaszczyński, Dębek, Staszczuk, Litwiniuk, Budzyński (69 Chalimoniuk), Daniluk (46 Korneluk), Iwańczuk (76 Szpański), Kacik, Ł. Jaszczyński, Gawroński.
Orlęta: Lisiewicz – Witkowski, Bulak, Padysz, Szlaski, Przeździak, Kierych, Buga, Kachnarz (70 Purzycki), Botwina (77 Solnica), Kopeć (59 Kiryło).
Żółte kartki: Budziński, Staszczuk, Gawroński (P) – Kierych, Botwina (O). Sędziował: Wojciech Rek (Lublin).
Widzów: 300.
Piłkarze Huczwy byli blisko wywiezienia z Ryk trzech punktów, ale w końcówce trochę się pogubili co skwapliwie wykorzystali gospodarze doprowadzając do remisu.
Duży wpływ na poczynania gości miał brak w składzie dwójki podstawowych graczy. Obrońca Stanisław Anioł jest kontuzjowany, a napastnik Jacek Iwanicki pauzował za żółte kartki.
– Remis jest dla nas jak porażka. Ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma – komentuje Jacek Paszkiewicz, trener Huczwy. – Szkoda punktów, bo Ryki niczym nas nie zaskoczyły. Wiedzieliśmy, ze ich taktyka polega na graniu długich piłek na Tomasza Sikorę i Wojciecha Kępkę – dodaje.
Gospodarze mieli pretensje do sędziego. – To była tragedia, połowa decyzji arbitra była błędna, w dodatku druga bramka dla Huczwy padła ze spalonego – uważa Paweł Warda, trener Ruchu.
Goście twierdzą, że tylko w drugiej połowie, jeszcze przy prowadzeniu 2:0 mieli trzy dobre sytuacje do zdobycia goli. I to nie koniec.
– W 83 minucie Łukasz Mruk miał piłkę meczową, ale będąc na piątym metrze uderzył zbyt lekko. Mam o to do niego pretensje, bo zachował się nonszalancko, a mogło być 3:2 – kończy Paszkiewicz.
Ruch Ryki – Huczwa Tyszowce 2:2 (0:2)
Bramki: Mroczka (77 samobójcza), Mądry (80) – Zdybek (9), Cieślik (21).
Ruch: Jóźwik – Walasek, Jeżewski (46 Buala Bola), Prządka, Starosz, Piątkowski, Sudowski, Sągol, Mateńka (72 Sadura), Kępka, Sikora.
Huczwa: Tomczyszyn – Hałasa (84 Cieślikowski), Orzechowski, Mroczka, Kaniewski (57 Antoniuk), Mruk, Pavlenko, Somik (75 Sioma), Cieślik, Zdybek, Karwacki (62 Radecki).
Żółte kartki: Sikora, Jeżewski, Kępka (R). Sędziował: Michał Ogrodowski (Chełm). Widzów: 300.
Komentarze