Wszystko wskazuje na to, że piłka nożna w Bełżycach w czwartoligowym wydaniu wkrótce przestanie istnieć. Po rezygnacji trenera do dymisji zamierza podać się też zarząd klubu. A piłkarze zapowiedzieli, że nie będą trenować dopóki nie dostaną zaległych pieniędzy.
MAREK WIECZERZAK
17.10.2011 16:43
Jeśli sytuacja w klubie z Bełżyc się nie unormuje to wkrótce piłkarze Unii mogą grać w klasie A (BAR
W Bełżycach powtarza się sytuacja z przed dwóch miesięcy. Tuż przed startem sezonu 2011/12 pojawiła się groźba, że Unia nie przystąpi do rozgrywek IV ligi. Teraz wszystko wróciło do punktu wyjścia. – Nie mam pojęcia co będzie dalej – rozkłada ręce Ryszard Ćwikła, prezes klubu.
Jego zdaniem wina za całą sytuację leży po stronie władz miasta. – Burmistrz obiecał zawodnikom stypendia, a od początku sezonu nie dostali ani grosza. A my nie mamy na nic wpływu, bo wszystkie środki przechodzą przez miasto – tłumaczy Ćwikła.
Całej sytuacji miał dość trener Tomasz Kamiński i definitywnie zrezygnował z prowadzenia zespołu. Piłkarze już zapowiedzieli, że z powodu zaległości zastrajkują i nie wyjdą na dzisiejszy trening. A w przypadku dalszych opóźnień może dojść do bojkotu spotkań ligowych.
– Jak sytuacja się nie unormuje to zawodnicy nie wznowią treningów, nie będą grać w meczach. Trzy walkowery i lecimy do klasy A. Taki scenariusz jest całkiem możliwy – uważa prezes Unii. I dodaje, że w środę zbiera się zarząd klubu, który prawdopodobnie poda się w całości do dymisji.
Zdaniem burmistrza problem jest wyolbrzymiony przez działaczy.
– Jak się nie ma wyników i jest kiepska atmosfera to szuka się właśnie takich tematów zastępczych – komentuje Ryszard Góra, burmistrz Bełżyc.
– Nie wiem czy są zaległości wobec piłkarzy. Do mnie nikt z działaczy klubu nie zgłaszał się z takim problemem. Ale nawet jeżeli tak jest, to zawodnicy mogą być spokojni, bo dostaną swoje pieniądze.
Kasą dla piłkarzy Unii zarządza w imieniu burmistrza Centrum Kultury Fizycznej i Sportu w Bełżycach. Regulamin zakłada, że każdy z graczy ma dostawać 300 zł miesięcznie stypendium i 100 zł premii za wygrany mecz.
Dziś na rozmowy do burmistrza wybiera się Krzysztof Łopoka, kierownik klubu. Prezes mówi, że nie zamierza już do niego chodzić.
– Nie mamy o czym rozmawiać. Wszelkie wspólne ustalenia nie mają sensu, bo burmistrz i tak zrobi po swojemu – twierdzi Ćwikła.
Jeżeli czarny scenariusz w Bełżycach jednak się nie sprawdzi to klub nie będzie na razie szukał nowego trenera. Zawodnicy mają ćwiczyć po dokiem któregoś z zawodników. – Mamy paru chłopaków, którzy skończyli AWF, np. Michała Winiarskiego. Nie ma sensu szukać na cztery kolejki przed końcem nowego szkoleniowca. Zresztą, kto w tej całej sytuacji zgodzi się tu przyjść – kwituje prezes Unii.
Komentarze