Ten mecz wygra drużyna, która jako pierwsza trafi do siatki rywali – tak po bezbramkowej pierwszej połowie meczu Podlasia Biała Podlaska ze Stalą Kraśnik mówili w szatni piłkarze tej drugiej drużyny. I okazało się, że mieli rację. To jednak gospodarze tuż po przerwie zdobyli gola, a w doliczonym czasie gry dołożyli drugą bramkę i wygrali 2:0.
23.10.2011 23:03
– Bardziej koncentrujemy się na mecze z czołowymi zespołami tej ligi. Przed pojedynkami ze słabszymi drużynami wydaje się nam, że wygraliśmy już przed pierwszym gwizdkiem.
Na pewno musimy nad tym jeszcze pracować. Ze Stalą zagraliśmy nieźle i przede wszystkim równo przez cały mecz. Naszym drugim problemem są jednak kontuzje, bo przez to jest mniejsza rywalizacja o miejsce w składzie – powiedział na oficjalnej stronie klubu, podlasiebp.pl trener Władimir Geworkjan.
W pierwszej połowie nieco lepiej prezentowali się goście, ale obie drużyny nie stworzyły sobie tak naprawdę żadnych klarownych sytuacji. Mecz nabrał rumieńców tuż po przerwie. W 50 minucie Paweł Komar zagrał piłkę wzdłuż pola karnego i nie zdołał jej sięgnąć Pawlo Stadnicki.
Do futbolówki dopadł za to Wojciech Hołoweńko i z bliska wpisał się na listę strzelców, zdobywając przy okazji swoją piątą bramkę w tym sezonie. Kolejne minuty to jednak dwie dobre okazje Stali. Najpierw Marcin Nowak po dośrodkowaniu z rzutu wolnego uderzył kapitalnie głową, ale piłkę zmierzającą w okienko obronił Dimitrij Jekimow.
Po chwili bramkarz z Białorusi jeszcze raz popisał się niezłym refleksem i zdołał odbić także dobitkę. Na kwadrans przed końcem do wyrównania doprowadził Filip Drozd, ale przyjezdni cieszyli się tylko chwilę, bo z powodu pozycji spalonej arbiter przerwał grę. W kolejnych fragmentach szanse na podwyższenie prowadzenia miało Podlasie, ale nie popisali się Michał Magier, Hołoweńko, czy Łukasz Sawtyruk, który nie trafił w bramkę mimo sytuacji sam na sam.
Przykładu z kolegów nie wziął jednak Ilia Kondratienko, który w doliczonym czasie gry popisał się skuteczną dobitką uderzenia Magiera i ustalił wynik na 2:0.
– Wydaje się, że gospodarze zasłużyli na to zwycięstwo, po prostu byli od nas lepsi. Chociaż mieliśmy swoje sytuacje i mogliśmy się pokusić przynajmniej o jednego gola.
Raz wpisaliśmy się nawet na listę strzelców, ale nie wiadomo dlaczego po trafieniu Filipa Drozda sędzia gola nie uznał. Wszyscy byliśmy bardzo zaskoczeni, tym bardziej, że nikt nie wie, czy chodziło o spalonego, czy o wcześniejszy faul.
Nasi piłkarze zarzekali się jednak, że wychodzili zza pleców obrońców – ocenia kierownik Stali Jacek Nowoświatłowski.
Podlasie Biała Podlaska – Stal Kraśnik 2:0 (0:0)
Bramki: Hołoweńko (50), Kondratienko (90+2).
Podlasie: Jekimow – Bojarczuk, Strockis, Mirończuk, Jędrzejuk, Sobiczewski (75 Kondratienko), Maksymiuk, Daniluk (60 Sawtyruk), Komar, Hołoweńko, Gawroński (77 Magier).
Stal: Kurzępa – Prasnal, Pietroń, Stadnicki, Mielniczuk, Pacek, Szczawiński, Nowak, Ryczek (72 Joao Carlos), Szewc, Danielak (20 Drozd).
Żółte kartki: Strockis, Bojarczuk – Pacek, Szewc, Prasnal.
Czerwona kartka: Tomasz Prasnal (88 min, za drugą żółtą).
Sędziował: Łukasz Strzępek (Rzeszów). Widzów: 350.
Komentarze