Mecz rezerw Bogdanki z zamykającym tabelę Startem zakończył się zgodnie z przewidywaniami, czyli pogromem gości. W składzie łęcznian zagrało pięciu zawodników, którzy dzień wcześniej zasiedli na ławce rezerwowych w meczu pierwszej drużyny z Sandecją Nowy Sącz: Paweł Socha, Jovan Ninković, Adrian Paluchowski, Kamil Oziemczuk, Jhonatan de Oliveira.
(MAWI)
24.10.2011 00:03
Zabrakło natomiast Krystiana Wójcika, który zmaga się z kontuzją. – Naciągnął mięsień, a że miałem duże posiłki to dałem mu odpocząć, bo przyda nam się w kolejnych meczach – mówi Tomasz Hermann, trener Bogdanki II.
Jego zespół w pierwszej połowie jeszcze oszczędził rywali wbijając mu tylko dwie bramki, których autorami byli Jhonatan i Paluchowski.
– Mieli siły i dobrze się bronili, a my pomimo paru dobrych okazji nie potrafiliśmy się wstrzelić. Dopiero w drugiej połowie worek z bramkami się rozwiązał – tłumaczy Hermann.
Po przerwie Start nie był w stanie zatrzymać rozpędzonych gospodarzy. Aż cztery gole dla Bogdanki II zdobył Oziemczuk, trzy Łukasz Mitaszka, dwa Jacek Kusiak, a jednego Krystian Michalak. Goście pokusili się tylko o honorowe trafienie.
Tym samym powtórzyli swój wynik z Lublinianki Wieniawy. – Szkoda, że skończyło się tak wysoko, bo w pierwszej połowie nie wyglądało to wcale źle – uważa Maciej Smolira, kierownik Startu. – Byliśmy osłabienia kadrowo, bo zabrakło chociażby trzech graczy, którzy tydzień wcześniej dostali czerwone kartki – dodaje.
Porażką podłamany był trener Startu Janusz Mieczkowski, który w Łęcznej spędził sporo czasu jako szkoleniowiec. W Krasnymstawie rozglądają się już za nowym trenerem. – Chcemy go wybrać jeszcze w listopadzie żeby mógł spokojnie przygotować drużynę do rundy rewanżowej – mówi Smolira.
GKS Bogdanka II – Start Krasnystaw 12:1 (2:0)
Bramki: Jhonatan (30), Paluchowski (45), Michalak (50), Kusiak (53, 90), Mitaszka (60, 69, 89), Oziemczuk (65, 76, 79, 86) – S. Sadowski (83).
Bogdanka II: Socha – Maleszyk (70 Klajda), Majewski, Ninković, Falkowski, Mitaszka, Matić (52 Bodziak), Jhonatan (80 Bancerz), Michalak, Paluchowski (46 Kusiak), Oziemczuk.
Start: Martyna – Stępniewski, Banaszkiewicz, Bielak, Aftyka (75 Dworucha), Nowakowski, Chariasz, Szostak, Gawlik, Sadowski, Bąk.
Żółte kartki: Majewski, Oziemczuk (B) – Nowakowski, Banaszkiewicz, Szostak (S). Sędziował: Paweł Tucki (Zamość). Widzów: 100.
Piłkarze Huczwy zagrali wczoraj na miarę oczekiwań swoich kibiców, którzy mimo zimna dość licznie przyszli na stadion w Tyszowcach. Już do przerwy było wiadomo, że gospodarze zdobędą trzy punkty w konfrontacji z Roztoczem Szczebrzeszyn.
– To zwycięstwo przyszło nam łatwo – mówi Janusz Zarębski, kierownik Huczwy. – Mecz ustawiła szybko zdobyta przez nas bramka. Za chwilę zdobyliśmy kolejną, a potem to już poszło. Goście grali nieuważnie w obronie, a my wykorzystaliśmy chyba wszystkie stuprocentowe okazje, jakie sobie stworzyliśmy – dodaje.
Trener Roztocza był po spotkaniu w sporym szoku. – Nawet nie jestem w stanie powiedzieć co jest przyczyną tej porażki, ale wynik jest zdecydowanie za wysoki – uważa Zbigniew Pająk.
– Do 20 minuty mieliśmy cztery setki, których nie wykorzysta-liśmy. Piotrek Lipiec był dwa razy sam na sam z bramkarzem, tak samo Krystian Kozłowski, a do tego Tomek Goździuk trafił w poprzeczkę. Huczwa z kolei dwa razy wykorzystała nasze błędy w obronie i już w tym momencie było praktycznie po me-czu.
Huczwa Tyszowce – Roztocze Szczebrzeszyn 7:1 (3:0)
Bramki: Kaniewski (4), Zdybek (13), Pavlenko (39), Cieślik (58), Iwanicki (69), Mruk (80), Maliszewski (88) – Piotr Lipiec (60).
Huczwa: Tomczyszyn – Orzechowski, Hałasa, Mroczka, Somik (65 Mruk), Zdybek, Karwacki, Pavlenko, Cieślik (80 Maliszewski), Kaniewski (75 Sioma), Antoniuk (60 Iwanicki).
Roztocze: P. Dobromilski – Bielec (46 Rugała), Sawic (46 Antoszek), Paweł Lipiec, D. Dobromilski, Datsiuk (46 Pawluczuk), Goździuk, Misiarz (65 Malesza), Rozwadowski, Piotr Lipiec, Kozłowski.
Żółte kartki: Orzechowski, Hałasa (H) – Sawic, Rozwadowski (R). Sędziował: Tomasz Ostrowski (Zamość). Widzów: 250.
Komentarze