Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama Nowy rytm - ten sam Dziennik Wschodni! Zamów prenumeratę już dziś

Lewart – Sparta 2:3, wygrane Stali Poniatowa i Janowianki

Piłkarze Lewartu przegrali w niedzielę piąty mecz w tym sezonie, w tym trzeci na swoim boisku. O zwycięstwie Sparty zdecydował gol Filipa Wesołowskiego w 90 minucie. – Mieliśmy pecha – uważa trener lubartowian.
Kibice, którzy mimo zimna przyszli wczoraj na stadion przy ul. Parkowej nie mieli czego żałować. Zobaczyli w sumie pięć bramek, a mecz trzymał w napięciu do samego końca. Fani z Lubartowa mogli się jedynie smucić z powodu porażki swojego zespołu. – Prześladuje nas jakiś pech – mówi Grzegorz Białek, trener Lewartu. – Zagraliśmy kolejny dobry mecz, podobnie jak w Niedrzwicy, ale znowu nie zdobyliśmy trzech punktów. A zasłużyliśmy na nie, bo byliśmy lepsi i stworzyliśmy sobie więcej sytuacji bramkowych. Przez pierwsze pół godziny mecz Sparta nie istniała na boisku. Kiedy traci się bramkę w ostatniej minucie można mówić o braku szczęścia, ale gospodarze sami są sobie winni, bo gdyby wcześniej Jarosław Bielak i Konrad Krzyżanowski wykorzystali dobre okazje to wynik byłby inny. – A jeszcze w ostatniej minucie pierwszej połowy Dawid Pożak trafił w spojenie – kręci głową Białek. Goście podtrzymali zwycięską passę i w tabeli idą łeb w łeb z Orlętami i Bogdanką II, a to oznacza, że mają spore szanse na wicemistrzostwo jesieni. – Nie uważam, żebyśmy wygrali w Lubartowie szczęśliwie – komentuje Zbigniew Wójcik, trener Sparty. – Strzeliliśmy bramkę w 90 minucie, ale zrobiliśmy to po akcji, a nie przez jakiś przypadek. Jeśli ktoś tak mówi, to ja też mógłbym zapytać o karnego, którego moim zdaniem nie było. Zwyciężyliśmy, jesteśmy w czubie tabeli i o to chodzi. Lewart Lubartów – Sparta Rejowiec Fabryczny 2:3 (2:2) Bramki: Kaczmarski (24, 44 z karnego) – Ł. Kiejda (32), Krasnowski (43), Wesołowski (90). Lewart: Podleśny – Kłysiak, Mitura, Woźniak, Pszczoła, Pożak, Birski, Kuzioła, Krzyżanowski (81 Bielak), Gutek (87 Kucharzewski), Kaczmarski. Sparta: Mazur – Adamiec, Gawda, Pawelec, Rutkowski, Brykalski (60 Głowacki), Wesołowski, Bodys, Krasnowski (88 Kister), K. Kiejda (60 Ziarkowski), Ł. Kiejda (80 Chybiak). Żółte kartki: Kaczmarski, Krzyżanowski, Birski (L) – Krasnowski, Ł. Kiejda (R). Sędziował: Jarosław Śledź (Biała Podlaska). Widzów: 200. Stal Poniatowa wygrała wczoraj pierwszy ligowy mecz w tym sezonie. Przełamanie nastąpiło niespodziewanie w Rykach, gdzie zespół trenera Andrzeja Nowaczka zwyciężył Ruch 2:0. Co ciekawe taki sam wynik padł niedawno w meczu Pucharu Polski obu zespołów, który odbył się w Poniatowej. Najwyraźniej więc ryczanie leżą \"Stalówce”. – Zagraliśmy najsłabszy mecz w tym sezonie – ocenia Krzysztof Wojewoda, prezes Ruchu. Pewnym wytłumaczeniem tego jest brak w składzie gospodarzy pauzującego za żółte kartki Tomasza Sikory, najlepszego snajpera. Oba gole dla gości, którzy do Ryk przyjechali tylko w trzynastu, strzelił Igor Grzesiak. Dzięki wygranej poniatowianie opuścili przedostatnie miejsce w tabeli. – Cieszymy się bardzo z tego zwycięstwa – mówi Jan Sapała, wiceprezes Stali. – Mam nadzieję, że pozwoli to uwierzyć w siebie tym młodym chłopakom i będą grać coraz lepiej. Ruch Ryki – Stal Poniatowa 0:2 (0:1) Bramki: Grzesiak (39, 60). Ruch: Jóźwik – Walasek, Prządka, Sągol, Starosz, Piątkowski, Mądry, Sudowski (75 Sadura), Buala Bola (46 Leonarcik), Kępka, Olszewski. Stal: Herda – D. Wojnicki (87 Ruta), Młyniec, Węgorowski, Gołofit, Pikuła, K. Wojnicki, Niezbecki, Klimkiewicz, Wieczorek, Grzesiak (75 Zieliński). Sędziował: Sławomir Olucha (Lublin). Widzów: 200. Piłkarze Janowianki zdobyli wczoraj cenne trzy punkty w meczu z Orionem. Gospodarze mieli ułatwione zadanie, bo rywal od 25 min grał w osłabieniu. Mateusz Kłyk szybko złapał dwie żółte kartki a w konsekwencji czerwoną i musiał się udać do szatni. Janowianie wykorzystali sytuację i jeszcze w pierwszej połowie Sebastian Brytan strzelił zwycięskiego, jak się później okazało, gola. – Na pewno łatwiej nam się grało z przewagą jednego zawodnika – przyznaje Andrzej Wachowicz, trener Janowianki. – Ale paradoksalnie, zaraz po czerwonej kartce, Orion miał dwie sytuacje sam na sam, na szczęście bardzo dobrze spisał się Jacek Duda. Szkoda, że nie strzeliliśmy drugiej bramki, bo grałoby nam się łatwiej, a tak w końcówce było nerwowo. Janowianka Janów Lubelski – Orion Niedrzwica Duża 1:0 (1:0) Bramka: Brytan (35). Janowianka: Jacek Duda – Mierzwa (80 Chmiel), Sobótka, Kurzyna, Jarosław Duda, Michał Szczecki, Gąbka, Brytan (75 T. Sadowski), Bielak, Piecyk (78 P. Sadowski), Jakiemczuk (70 Łagożny). Orion: Jaśkowiak – Szłapa, Waryszak (81 Piech), Styżej, Skiba (69 Oleszek), Gałkowski (57 Żarnowski), Młynarski, Cioch, Szymuś, Kłyk, Drzymała. Żółte kartki: Sobótka, Bielak (J) – Kłyk (O). Czerwona kartka: Kłyk (Orion, 25 min, za drugą żółtą). Sędziował: Konrad Kostrubała (Zamość). Widzów: 100.

Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama