Lubelski Związek Piłki Nożnej wyznaczył do sędziowania meczu Włodawianki z Lublinianką arbitra z Lublina. Gospodarze przegrali 0:2, dostali też trzy żółte kartki i jedną czerwoną. – Nie było innego wyjścia – odpowiada LZPN.
MAREK WIECZERZAK
25.10.2011 15:19
88 min meczu we Włodawie. Sędzia Robert Podlecki karze Wojciecha Więcaszka z Włodawianki czerwoną k
Sędziowie z reguły nie gwiżdżą na meczach z udziałem drużyn grających w okręgach, z których pochodzą. Chyba, że dochodzi do konfrontacji dwóch zespołów z jednego okręgu np. zamojskiego. Wówczas żeby zaoszczędzić na kosztach delegacji związek wyznacza arbitra miejscowego.
Jakiekolwiek odstępstwa od tej reguły od razu rodzą podejrzenia. Tak było właśnie w niedzielę, we Włodawie. LZPN wyznaczył do prowadzenia mecz Włodawianka – Lublinianka Wieniawa Roberta Podleckiego.
– O sędziowanie nie mam większych pretensji, bo nie wpłynęło na wynik, ale chodzi o sam fakt, że na mecz z lubelską drużyną związek przysyła nam arbitra z Lublina – mówi Marek Drob, trener Włodawianki. – Nie powinno tak być. Czy naprawdę nie było wolnych sędziów z Zamościa czy Białej Podlaskiej?
– Braliśmy to pod uwagę – odpowiada Stanisław Sachajko, referent ds. obsady sędziów w LZPN. – Do Włodawy miał początkowo jechać Michał Woś z Zamościa, ale centrala wyznaczyła go do Młodej Ekstraklasy i musieliśmy szukać innego rozwiązania.
Jak tłumaczy Sachajko padło na Podleckiego, bo to doświadczony arbiter II-ligowy. – Włodawa to ciężki teren, dlatego przydzielamy tam ligowców.
• W jakim sensie ciężki?
- Chodzi o szowinizm kibiców. Młody sędzia mógłby sobie z tym nie poradzić. A był już tam Jarosław Śledź z Białej Podlaskiej i Konrad Kostrubała z Zamościa. Poza tym co Podlecki ma wspólnego z Lublinianką? Bo moim zdaniem nic – twierdzi działacz LZPN.
Mimo tego we Włodawie twierdzą, że decyzja związku była niefortunna. Mają też żal o kolejne kartki, które sędzia miał pokazać zbyt pochopnie. – Z tego powodu ze składu na kolejny mecz wypada mi dwóch zawodników: Arek Staszczak i Wojtek Więcaszek – kręci głową Drob.
Podlecki dzielił jednak w tym spotkaniu kartkami po równo. Trzy raz zobaczyli je również piłkarze Lublinianki Wieniawy. – Nie dajmy się zwariować. Sędzia zawsze stara się zachować obiektywizm – kwituje Sachajko.
Komentarze